Budzą się demony, za sprawą demonicznych starców

demony-151130-1100550

icon-ateist-inside-100Jak pewnie zauważyliście, dawno nie było tu nic o biskupach, co oczywiście nie znaczy (niestety), że biskupi szczęśliwie nam wymarli, wyrowadzili się do domu pana, że się na nas raz a dobrze obrazili. Nic z tego moi drodzy. Prawda jest dużo bardziej banalna. Szoł póki co, skradli im bowiem ci z PiSu.

To oni stali się teraz gwiazdami, odsunęli hierarchów na plan drugi, odesłali do garderoby, co oczywoście owym przebierańcom nie może się podobać. Zwierają więc szyki i próbują przejść do kontrataku. Chcą, żeby znów o nich było głośno, chcą na powrót być gwiazdami, chcą się przebić ze swoim przekazem, z tą sławetną dobrą nowiną, z tą znaczy się sraczką myślową i intelektualną, którą od zawsze nam serwują. Nie może być tak – dowodzą – że PiS bryluje i błyszczy, a my jesteśmy dupie. Żeby to jeszcze była dupa małolata, ale to jest czarna dupa miedialna. Oto zarejestrowane przeze mnie dwa przykłady budzącej się aktywności tzw. pasterzy.

Biskup Piotr Liberał (tak, tak wiem jak się nazwya, to „ł“ specjalnie mu dostawiłem), gdzieś tam pod Płockiem, kogoś tam wynosił na jakieś tam ołtarze, a przy okazji dzielił się z katoludem myślami oświeconego (ostatecznie Liberał) dostojnika. I co powiedział?

„…wieje obecnie przez Polskę nowy duch, jest jakby więcej nadziei, więcej poczucia wspólnoty, więcej dumy z tradycji. To dobrze, bo dość już wyśmiewania polskiej zakonnicy, polskiego kapłana, zwalczania lekcji religii, ciągłego rozliczania Kościoła. (…) Dość już tego szerzenia ideologii pluralizmu, multikulti, w której wszystkie kultury, wszystkie religie są dobre, tylko nie ta, w której wyrośliśmy – chrześcijańska! Dość już tego pouczania nas, jacy to powinniśmy być gościnni, gdy przez tyle lat samemu było się kolonizatorem, gdy było się okupantem“.

Jeśli ktoś spragniony oczekiwał jakiejś światłej biskupiej myśli, to się absolutnie nie zwiódł. I żeby tylko ten duch co tak przez Polskę wieje, nie zwiał nam gdzieś na dobre, bo przecież póki co granice wciąż jeszcze otwarte i cichcem wyjechać, czyli zwiać może każdy, nawet tak potrzebny nam i umiłowany towarzysz Dobry Duch. Zamknijmy przeto czym prędzej te granice, bo w ten sposób duch nam nie spierdoli a muzułmany nie wiadą. Oto istota przekazu Liberała.

Resztę ekspose pominę, bo to dobrze nam znana stara piosenka, acz oczywiście spełniająca swoje zadanie, bo – jak pamiętacie – lud najlepiej lubi te piosenki, które już gdzieś słyszał.

No i jeszcze dwa słowa o naszym ulubionym dyżurnym głupku, czyli Staszku Gądeckim, który bawił w Ciemnej (częstochowskiej) Dziurze. Gądeckiego – sądząc z walniętej tam przemowy – niepokoi wszystko co go otacza, z wyjątkiem niestety stanu własnego zdrowia. Niepokoi go zaś…

„…zwłaszcza dramatyczny spadek liczby urodzeń, zmniejszenie liczby powołań do kapłaństwa i życia konsekrowanego, trudności w podejmowaniu definitywnych wyborów życiowych – jeśli nie wprost rezygnacja – również w małżeństwie“.

Winne temu są różne nieodpowiedzialne „filozofie życiowe“ promujące nihilizm i duchową niezależność, a to zbrodnia największa z możliwych.

„Taki typ myślenia doprowadził do tego, że uważa się człowieka za absolutne centrum rzeczywistości, każąc mu w ten sposób – wbrew naturze rzeczy – zająć miejsce Boga“.

Zapowiedział Staszek przeto, że kościół wystąpi do tego nowego, budzącego wiele nadzei rządu, z propozycją kompleksowych rozwiązań owych patologicznych z punktu wiedzenia kościoła sytuacji.

„Nie może być mowy o dalszym odrzucaniu boga, nie może być mowy o kwestionowaniu miejsca religii w życiu obywateli. Nikt nie może być zwolniony z wiary, nikt nie może być zwolniony z obowiązku modlitwy o szczęście i powodzenie katolickiej ojczyzny. To trzeba zapisać w prawie stanowionym i my do tego doprowadzimy.“

No i co? Budzą się demony, za sprawą demonicznych staruchów.