Błagam, nie cenzurujcie nas!

cenzura-15120101400600

Nie wiem czy wiecie, ale powstanie z woli boga, oraz ludu miast i wsi nowego, polskiego dodajmy rządu, wywołało niesłuchaną wprost plagę cenzury i idących za nią represji.

Jak dowodzą katoprawicowe media (to te które słowa cenzura nie znają, ale o tym za chwilę), trup ściele się gęsto, a kibitki wprost nie nadążają z wywózką niepokornych publicystów na Sybir.

Mowa oczywiście o kibitkach ciągle jeszcze będących na żołdzie PO, polskojęzycznych i jedynie z nazwy polskich mediów.

No dobrze, a ile tak de facto tych trupów naliczono, zapytacie? Ja wam chętnie odpowiem! Jednego! I to też nie widomo, czy poległ z ręki cenzora, czy może pijany spadł ze schodów, co w sumie najbardziej chyba jest prawdopodobne.

Chodzi o to w skrócie, że będący kwintesencją antypolskości Onet, zablokował ponoć (słowo ponoć jest tu kluczowe) blog swojego niepokornego użytkownika Tomasza JakiegośTam. Ów Tomasz JakiśTam naraził się bowiem tym, że skrytykował autorytety, które dla katoprawaków nie są autorytetami, oraz pochwalił nowy rząd. I za to ciężkie przestępstwo został zbanowany. Ba, ze strony zniknęły ponoć nawet dwa teksty, w tym ten najważniejszy, czyli wywiad z Selinem (to taki wyszczekany kolo o wyglądzie gestapowca w cywilu, gdyby ktoś nie kojarzył).

W każdym razie zrobił się straszny raban, a przedstawiciele patriotycznych elit napisali nawet do pana pełnomocnika, drzewiej sekretarza POP PZPR Czabańskiego, co to teraz w mediach grzebie, by w trybie pilnym dopisał ów Onet na listę mediów do szybkiego i bezwarunkowego odzyskania. No, tak strasznie ta cenzura tąpnęła prawicą.

Bardzo się z takiej postawy cieszę, bo każdy sojusznik w tępieniu tępiących wolną i czasem niewygodną myśl jest wprost na wagę złota. Tyle, że pytanie, po której stronie ten sojusznik de facto stoi? Czy po naszej, czy może po tej gdzie kiedyś stało ZOMO?

Jeśli ten Onet taki jest niedobry, to rozumiem, że wszystkich miłośników wolnego słowa, na swe łamy zaprasza na przykład Fronda, albo jeszcze lepiej wPolityce. To prawdziwe przystanie i oazy katolickiej i prawicowej wolności, gdzie się jeszcze nie zdarzyło, żeby kogoś ocenzurowano, a nie daj ich dobry boże, zablokowano komuś bloga.

Mój nibyblog (przyznaję-dla jaj) na Frondzie, istniał dokładnie dwa dni i zdąrzyłem opublikować tam dwa teksty. Trzeciego dnia już go nie było, a mój adres IP został zablokowany tak, bym nie mógł już założyć innego konta. Na pytanie co się stało, redakcja łaskawie odpowiedziała, że „konto zostało dezaktywowane z powodu łamania regulaminu“, bowiem „niedozwolone jest publikowanie treści niezgodnych z poglądami i linią programową Frondy, oraz łamiące zasady współzycia społecznego“. A ja tam przecież nic złego nie publikowałem, mniej więcej to samo co tutaj.

Jest to więc cenzura, czy może jednak się mylę?

W słynnej gadzinówce bliźniaków Karnowskich (czemu bliźniacy bywają tak patologiczni?) jakikolwiek komentarz niezgodny „z linią programową“ jest usuwany szybciej, niż Chazan usuwał kiedyś ciąże. A usuwał je, jak zeznają świadkowie, ponoć ekspresowo.

Mógłbym jeszcze coś napisać o praktykach obowiązujących w tzw. Salonie 24, które dowodzą, że Salon ma tyle wspólnego z salonem, co ja z islamskim dżihadystą. Nie będę jednak w to brnął dalej, bo ile można się użalać.

Zmierzam jedynie do tego, że zabawnie jest, przynajmniej na razie, słuchać lamentów o szalejącej cenzurze, w wykonaniu tych, którzy są niedoścignionymi mistrzami w jej stosowaniu, a na cenzorskich praktykach zjedli wręcz zęby, stąd może też wygladają jak wyglądają.