Nie będzie Niemiec pluł jej do kieliszka

kruk-151207-1400600

Wyobraźcie sobie, że w sejmie jest komisja kultury i środków przekazu, zaś szefową tego kabaretu jest niezapomniana i jak zawsze urocza pani posłanka Elżbieta Kruk. Czyli jak to się mówi: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Elżbieta Kruk zawsze dziewica. (sex jest dla niej niczym wódka)

I owa przewodnicząca – dla znajomych Ela Coś Tam Coś Tam – chce zmieniać rynek mediów informacyjnych w Polsce. Nie to żeby miała jakiś szczególny czy wyjątkowo oryginalny pomysł. Nic z tych rzeczy. Ona po prostu powtarza za bardziej oświeconymi kolegami, to co jej powtarzać kazano, lub wręcz napisano na kartce, bo Ela tę ma przykrą przypadłość, że zapomina co ma powiedzieć.

No więc pomysł Elki na media jest taki mniej więcej, że trzeba te media odgermanizować, bo niemiecki kapitał tabloidyzuje media, preferuje niemiecki punkt widzenia i dzieci nam germani.

Co konkretnie mówi pani poseł:

„Polacy muszą sobie zdać sprawę z zakresu tego problemu, z zakresu dominacji kapitału niemieckiego w mediach (…) problem da się rozwiązać wprowadzając bardziej restrykcyjne przepisy antymonopolowe wymierzone w mediowe giganty. W tym przypadku będą one zmuszone do sprzedaży lub zamknięcia niektórych tytułów.“

W zasadzie to cała historia, na swój sposób nawet urocza, ale umówmy się, że wszystko co proponuje PiS (zwłaszcza ostatnio) ma swój niezaprzeczalny urok, a nawet czar.

Teraz krótkie podsumowanie.

Przede wszystkim to PiS – jak już wielokrotnie pisałem na tych łamach – ma niesamowity talent do wyławiania talentów i stawiania ich na czele czegoś. Rządu, ministerstwa, komisji, mediów, czegokolwiek… Ela Kruk to przykład, który potwierdza tę zasadę, że każdy debil-debilka w PiSie na pewno doczeka się swoich 5 minut.

kruk-151207-900
Napita Ela Kruk, wspierająca się co by się nie obalić, na ramieniu koleżanki. Sejm, czerwiec 2010

No, bo przyznajcie – trzeba mieć fantazję, żeby na czele sejmowej komisji kultury i środków przekazu postawić ewidentną specjalistkę, tyle że od kultury picia. Sądzę, że całkiem nieźle zna się ona też na przekazie, bo jak mówią jej znajomi, jest niesłychanie biegła w przekazywaniu flaszki z ręki do reki tak, aby broń boże kropelka drogocennego płyny gdzieś się nie uroniła.

Czyli zna się na robocie, tym bardziej że wcześniej była już przewodniczącą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i tam też o kulturę się otarła i o przekaz również, bo Rada generalnie jak wieść niesie, to środowisko w którym niesłychanie dużo się czyta, a okładki wynosi w reklamówce na śmietnik.

Pani Ela, to też autorka słynnego już bon motu „coś tam, coś tam..“. Przyłapana przez dziennikarzy w stanie upojenia alkoholowego tako rzekła:

„Że co? Że na przykład to ja miałam urodziny dwa dni temu? Ja potrafię pracować dobrze, potrafię coś tam, coś tam. Proszę mnie zbadać alkomatem.”

Swoją drogą ma kobita zdrowie, bo jeszcze dwa dni po imprezie łazić po sejmie kompletnie pijana, to jaka ta impreza musiała być. Alkoholowa orgia jakaś!

No, a teraz owa pani będzie rozliczać media z pochodzenie i czuwać, żeby nie daj boże jakiś Niemiec nie pluł jej do kieliszka.