Portret zaangażowanego pisowca bardzo ideowego

icon-jad-55Nie wiem czy zauważyliście, ale kwintesencją rasowego pisowca jest z reguły kompletny matoł i wyjątkowy cham, na dodatek jeszcze infantylny i obleśny katol. Niczym Jaworski jeden z drugim. No tak to się jakoś składa i tak to wynika z moich obserwacji. Jeśli ktoś do tego wzoru nie pasuje, to znaczy po prostu, że nie jest rasowym pisowcem, z jest tu gdzie jest, czyli w PiSie, przez kompletną pomyłkę i przypadek.

Aby obrazowo przedstawić zjawisko, tak byście zrozumieli o czym a w zasadzie o kim mówię, gdy myślę o pisowcu-pisowszczyku-pisiorze, posłużę się przykładem mojego sąsiada, może nie najbliższego, bo parę domów dalej, ale jednak o rzut kamieniem.

On nie wie, że o nim teraz piszę, więc żyję w nadziei, że mnie nie spali dzisiejszej nocy tylko trochę później.

W każdym razie ów sąsiad mój, to zagorzały fan Prezesa, żelazny elektorat podwójnie hartowany, czyli wręcz chirurgiczna stal PiS, a na dodatek, gdyby mógł, to pewnie z rozkoszą rozwarłby przed Prezesem swoje pośladki (a te ma nie od parady).

On jest tym pierwszym człowiekiem na osiedlu, który najżarliwiej modli się w kościele, nosi zawsze baldachim i klęczy w pierwszym szeregu i jedyne czego żałuje to tego, że ma dorosłe dzieci, których ksiądz nie chce już na chwałę rodziny molestować. Bo mieć dzieci molestowane przez księdza, to nie byle co, to honor, zaszczyt i wyróżnienie.

On też, jak już wyjdzie z tego kościoła, najgłośniej jak potrafi krzyczy o ruinie, o bezczelnym rozkradaniu Polski przez PO, o złodziejach i bandytach, którzy tuczą się na biedzie innych i jego samego osobiście amen. Jednocześnie wystawił wielgachny dom i jeździ BMW X5 wcale nie ze szrotu, a swój życiowy komfort zawdzięcza: oszukiwaniu na paliwie (bo to zapomniałem dodać biznesmen jest z niego), obracaniu fałszywymi fakturami, sztucznemu zawyżaniu kosztów, unikaniu opodatkowania, ustawianiu lokalnych przetargów… reszty grzechów nie znam, wymieniam tylko te o których szepce ulica.

Tak, to państwo nieustanie go okrada, i nawet nie stać go już na kaszankę a co dopiero na ośmiorniczki, których by spróbował, ale się brzydzi.

I dobrze, że Prezes Polskę wreszcie przejął, bo tak dalej żyć nie można i z tym złodziejstwem najwyższa pora skończyć. I teraz odejdą wreszcie Tamci Skompromitowani a przyjdą Nasi Uczciwi, którzy sprawią, że mój sąsiad, uczciwy jak podkreśla Polak i bogobojny pisowiec, obowiązkowo uczestnik wczorajszej prorządowej demonstracji, nadal będzie kręcił tak jak kręcił i nadal będzie rżnął na podatkach, tyle że do BMW dokupi pewnie Lexa, bo o tym gdzieś przy piwie w barze u niezastąpionej pani Halinki mimochodem wspominał. Nadal też po katolicku będzie rżnął kurwy w pobliskim M., pospołu zresztą z burmistrzem i kierownikiem gminnego ośrodka kultury.

W każdym razie podsumowując, mój sąsiad Kazimierz jest dla mnie takim właśnie wzorem z Sevres pisowca ideowego i nie chodzi o to, co ma a czego jeszcze się nie dorobił, tylko generalnie chodzi o pewien sznyt, styl i zachowanie. Bo jeden ma BMW a drugi nie ma nic, ale łączą ich, tych pisowców, jakże wzniosłe idee.