Jeśli mówi tak Kaczyński to jestem gestapowcem i nawet jestem z tego dumny!

wszyscy jesteśmy z Gestapo wszyscy jesteśmy z Gestapo

W związku z deklaracją taką jak w tytule, oświadczam uroczyście, że pociągający za wszystkie sznurki w tym teatrze kukiełkowym pan Kaczyński, absolutnie nie musi mnie przepraszać.

Jak patrzę na to wszystko co piszę, a raczej sporo piszę (pokażcie mi bloga z tak regularną aktywnością), to wychodzi ewidentnie na to, że jestem po tamtej stronie, a nie po tej gdzie stało AK lub ZOMO (niepotrzebne skreślić). Wedle Kaczyńskiego oczywiście! Zakładam jednak, że gość wie co mówi, bo z różnych powodów potrafi on jednak odróżnić gestapowca od akowca. Miał lub ma do czynienia z jednym i drugim – że tak powiem – sortem.

Pamiętajmy, że ostatecznie tatuś był akowcem, który po mnie więcej dwóch godzinach udziału w powstaniu, wycofał się z walk (jeśli wolicie „uciekł“, to walcie śmiało i się nie krępujcie), z powodu poważnej kontuzji a nawet rany, polegającej na złamaniu paznokcia palca wskazującego lewej reki. W genach więc na tego syna przeniósł ten specyficzny hart ducha, tę charakterystyczną waleczność, zadziorność i poświęcenie.

A i o gestapowcach proszę państwa, pan Jarosław pojęcie ma niezgorsze, bo nie dość że o nich pewnie poczytał, to jeszcze kilku osobowościowo, mentalnie i charakterologicznie podobnych osobników u siebie przechowuje, a nawet daje im władzę.

Dyżurny już chłopak do bicia Kamiński, to paznokci jeszcze nie wyrywa, przynajmniej wedle mojej wiedzy, ale poczekajcie, to dopiero początek, wszystko przed nim a w zasadzie przed nami.

O Sellinie kiedyś już pisałem, ale wpadł on mi w oko tylko ze względu na rasowy wygląd. W każdym filmie mógłby zagrać Otto Flicka (foto tytułowe powyżej), lub kogoś z tej branży. Z tego też powodu, mógłby być śmiało członkiem drużyny gruppenfürera Henia Müllera. Uwaga – Henia nie Leszka, Müllera nie Millera!

Mam też nadzieję, że w jego przypadku analogie skończą się na łudzącym podobieństwie, nie zaś na naśladownictwie. Bo jako znawca kultury, mógłby zacząć palić bezwartościowe książki i niszczyć bezwartościowe filmy plus zamykać teatry, w mieście Breslau na początek.

O innych nie wspominam na razie, bo nie chcę by mieli do mnie pretensje, że zbyt szybko ich ujawniłem.

Powiem wam tylko jeszcze jedno, że jestem szczęśliwy iż Bereza póki co leży teraz zagranicą, choć niepokoi mnie niezły stan innych, też historycznych ale krajowych obiektów.

Dla jasności i żeby zachować tak zwany parytet, dodaję, że w tym zacnym gronie, są też mentalne i wizerunkowo kompatybilne gestapówki, co proszę brać pod uwagę przy ewentualnym sporządzaniu list. Ja listę takową prowadzę i stale uzupełniam, bo za moment, ekstremalnie za 4 lata, będzie pewnie jak znalazł.

I do was przeto drodzy Bywalcy apeluję, byście się na bieżąco dzielili ze mną swoimi spostrzeżeniami, który lub która z nich jest gestapowcem (mentalnym), a który lub która tylko enkawudzistą, lub – dla równowagi – akowcem. To ważne, bo ja w swoim zacietrzewieniu mogę niechcący kogoś pominąć lub przegapić. Czekam więc na maile z kandyturami. Na dziś to tyle jeśli chodzi o sortowanie.

Portrety pamięciowe