Trzech Wielkich a zwłaszcza jeden duży

lech-kaczynski-151218-300Już tylko cztery dni dzielą nas od jednego z największych wydarzeń tego roku. Dokładnie we wtorek 22 grudnia, punktualnie o godzinie 12.00, rozpocznie się wspólne posiedzenia posłów i senatorów, by uczcić 10 rocznicę zaprzysiężenia na urząd prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wygłoszone mają być okolicznościowe przemówienia.

Ale to nie wszystko, bowiem jak dowiaduję się od osób dobrze poinformowanych, przez aklamację podjęta zostanie uchwałą, ustanawiająca dzień 23 grudnia (bo wtedy de facto Lesia zaprzysiężono) świętem państwowym i dniem wolnym od pracy.

To wiadomość dobra o tyle, że jeśli weźmie się pod uwagę zazwyczaj wolną już tzw. wigilię, to będziemy mieć w jednym ciągu aż 4 dni tzw. świat, a bardziej neutralnie to ujmując, dni wolnych od pracy.

Ze szczególnym zainteresowaniem czekamy zwłaszcza na wystąpienie Prezesa Polski, czyli drugiego, szczęśliwie nam ocalałego Kaczyńskiego.

Niemal pewnym jest, że pan Prezes obwieści narodowi, iż niepodległa Polska, miała tylko trzech wielkich prezydentów.

Pierwszym z nich był Gabriel Narutowicz, skrytobójczo zamrodowany przez lewaka Niewiadomskiego. Jeśli spotkalibyście się z opinią, że ten Niewiadomski był prawakiem i narodowcem, to nie wierzcie w to. Historycy się mylą lub, co bardziej prawdopodobne, świadomie wprowadzają naród w błąd.

Drugim Wielkim, a nawet większym, był Lech Aleksander Kaczyński, także zamordowany skrytobójczo przez lewaków i liberałów, przy wspóludziale ruskich lewaków. No i wreszcie trzecim Wielkim Prezydentem, a przynajmniej na takiego wielkiego się zapowiadającym, jest Andrzej Sebastian Duda. 

I tu – mówiąc szczerze – ciarki mi po plecach przechodzą, gdy pomyślę o lewakach i marnym losie dwóch poprzednich Wielkich. Tym bardziej, że jest takie powiedzenie a może nawet przysłowie, że do trzech razy sztuka.

Reszta prezydentów – zdaniem Prezesa – się nie liczy i w zasadzie z czystym sumieniem możemy uznać, że ich w ogóle nie było, sprawowali jedynie urząd namiestnikowski w imieniu obcych mocarstw niewolących Ojczyznę. Kto myśli inaczej to wiadomo co to za sort.

W związku z powyższym, upadła inicjatywa, by również specjalną i okolicznościową uchwałą unieważnić prezydenturę Wojciecha Jaruzelskiego (czyli tego zdrajcy i chuja który nie internował Jarosława) i uznać ją za niebyłą! Fakt ten wymazać z historii, dopisując jedynie, że na czas pomiędzy sejmem kontraktowym a pierwszymi powszechnymi wyborami prezdenckimi, obowiązki honorowego Prezydenta Reczpospolitej Polski pełnił honorowo i z sukcesami Jarosław Kaczyński.

Więcej przecieków nie mam a więc i szczegółów nie znam, przeto czekajmy z niecierpliwością na ten radosny dzien 22 grudnia. Alleluja, czy jakoś tak…