Jaki kolor mają maki? Nie gorszy niż euro

Niektóry gatunek Polaków, ten lepszy sort zwłaszcza, uwielbia różne takie spektakularne akcje na pograniczu rewii i politycznego happeningu. To często jedyny sens ich życia nic dziwnego więc, że z przyjemnością i wyjątkową zaciekłością, sięgają po tego typu środki wyrazu. Dzięki temu my nie jesteśmy w stanie o nich zapomnieć, a oni mają przekonanie, że jednak istnieją.

W kategoriach taniego teatrzyku przeto oceniam inicjatywę dość egzotycznej pary. Ona – Anna Maria Anders – to prezes fundacji generała Władysława Andersa, córka jego i Ireny Renata Anders, z domu Jarosewycz (czyli Jaroszewicz), ukraińskiej artystki rewiowej, znanej też jako Renata Bogdańska, która omotała dość łasego na krztałtne dupy i duże cycki generała (dla dupy i cycków rzucił żonę oraz dzieci).

On, to doskonale znany nam happener i czołowy ssacz prezesowego fiutka, Ryszard Richard Czarnecki, pisi europoseł, oraz promotor na polskiej ziemi owej pani Andersówny. Chciał ją nawet zrobić pisposłem, ale się nie udało, bo lud Warszawy (tu startowała) nie chwycił sensu dowcipu i Anny Marii nie wybrał.

Otóż egzotyczna ta para, by zaistnieć jako się rzekło i nie dać o sobie zapomnieć, postanowiła wyrazić swoje „zdecydowane oburzenie i protest wobec zorganizowania świątecznego miasteczka na Monte Cassino, koło polskiego cmentarza. Organizacja tego typu komercyjnych przedsięwzięć obraża pamięć poległych“.

I o to w zasadzie mi tylko chodzi w tej dzisiejszej notatce. Ustalmy przeto podstawowe fakty by odzielić ziarno od plew.

„Świąteczne miasteczko” wokół Monte Cassino to inicjatywa okolicznych prywatnych przedsiębiorców. Podpisali oni ze znajdującym się na wzgórzu opactwem benedyktynów, właścicielem tego obszaru, umowę o wynajmie terenu na imprezę komercyjną. Zapłacili, zrobili i w dupie głęboko mają co o tym sobie myślą Polacy.

A Polacy sobie myślą, że to skandal i mają pretensje że impreza – uwaga, to nie żart – „nie została skonsultowana z żadną polską instytucją, a w szczególności z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa“.

Rozumiecie ten hardcore? Jacyś popaprańcy z Polski mają za złe właścicielowi prywatnego zaznaczam terenu we Włoszech, że wynajął go na komercyjną imprezę nie pytając o zgodę Polaków. No, trzeba się z chujem na łby pozamienić, żeby coś takiego wymyśleć.

Wyjaśniam więc:

Po pierwsze „Świateczne miasteczko“ nie rozłożyło się na polskim cementarzu tylko zdecydowanie obok;

Po drugie, nieopodal leżą też żołnierze niemieccy (ponad 20 tysiecy) i nikt w Niemczech nie wpadł jakoś na pomysł żeby protestować i świadomie robić z siebie idiotów;

Po trzecie nikt jeszcze nigdzie na świecie nie wpadł – wedle mojej wiedzy – na pomysł, żeby wszelakie cmentarze (a polskich zołnierzy zwłaszcza) otoczyć jakąś specjalną strefą ochronną, powiedzmy 50-kilometrową;

Po czwarte wreszcie, jak ten jarmark tak bardzo w założeniu szargał złożone polskie uczucia, to zarówno pani Andersowna z panem Czarneckim plus do tego ambsada czyli państwo polskie, mogli zrobić zrzutkę i przebić ofertę przedsiębiorców. Oni dawali 10 tysięcy euro za wynajem, to my dajmy 13 tysi i żadnych imprez proszę. I wtedy by to zadziałało. Bo uczucia żeby zostać niewzruszone muszą trochę kosztować.

Ale przecież umówmy się,  nie o to chodziło żeby działać i coś zrobić, tylko chodziło o to, by się pokazać, zabrać głos, zrobić szum, zamieszanie, wyłgać sie pustym gestem pod tytulem „wyrażamy sprzeciw“ my prawdziwi i jedynie patrioci. To przeciez nic nie kosztuje a marketingowo ciągle jeszcze działa.

A poza tym do naszych sprzeciwów wszysy się już w Europie przyzwyczaili i nikt nie traktuje ich poważanie. „Ot głupie Polaczki, pokrzyczą, powrzeszczą i im przejdzie“. Tak myślą i nie są w błędzie.

Reklamy

Opublikował/a

Niektóre opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie znanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

4 thoughts on “Jaki kolor mają maki? Nie gorszy niż euro

  1. Meksykanie w Święto Zmarłych (broń Boże wszystkich świętych – bo co z tymi nieświętymi, których jest wielokrotnie więcej) jedzą, piją, bawią się, figlują na grobach swoich bliskich, wychodząc z założenia, że zmarłym też się należy chwila humoru. Tymczasem nasi zmarli szanowni przodkowie 1 listopada przeżywają ciężką traumę zalewani łzami i stearyną z płonących świec. Coś mi się wydaje, że meksykański obyczaj jest wyrazem większego szacunku dla zmarłych niż nasz rodzimy drętwy smutek. Włosi też chyba lepiej szanują swoich zmarłych, organizując życie na obrzeżach cmentarzy. Wszak panta rhei od miliardów lat. Dlaczego ma być inaczej? Bo Rychu Charnetzki i zakonserwowana Anna Maria tak chcą?

  2. PS.
    Gdybyśmy postępowali tak, jak tego chce Rychu Charnetzki, to już dzisiaj zabrakło by miejsca na normalne życie. Wszak chodzimy po szczątkach większych i mniejszych braci, którzy żyli tutaj przez setki milionów lat, nie licząc samych ludzi nawiedzających Polskę już od kilkudziesięciu tysięcy lat, sądząc po udokumentowanych śladach.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s