O niedopuszczalności pisania tego co się myśli

egzekucja-151231-400Krakowski radny Platformy Michał Skoczeń, błysnął hardcorowym wpisem na Fejsie, za co został właśnie z Platformy wywalony. Cóż to takiego było, zobaczyć możecie na screenshocie poniżej. Poprawność polityczna kazała na ten wpis zareagować pokazowym wręcz oburzeniem, acz szczerze mówiąc nie ma tam nic takiego, co szczególnie by oburzało i co by sobie nie myślał (acz bał się głośno powiedzieć) prawie każdy przeciętny człowiek obserwując wyczyny owej – jak to ujął radny – „pisowskiej bandy“. A jest co obserwować i jest z czego wyciągać wnioski.

 

fejs-skoczen-1000

Niedorzeczniczka Witek z sejmowej trybuny rzucała piorunami i błagała na kolanach żeby ich nie zabijać, ale też dopytywała się dlaczego Platforma nie zgłosiła tego „przestępstwa“ do prokuratury. Ponieważ Witek jest głupia, więc i głupio gada.

Dobra wiadomość na koniec roku: Hojność narodu ratuje narodową kinematografię

Bo można oczywiście zgłosić do prokuratury przestępstwo, ale raczej nie ma sensu tam zgłaszać faktów które przestępstwem nie są. A wpis Skoczenia mimo dość hardcorowego wydźwięku przestępstwem nie jest. Radny nie nawoływał do zabicia kogokolwiek, radny co najwyżej wyraził tylko nadzieje na ujrzenie tego towarzycha w miejscu na które wedle niego ewidentnie zasługują (ten piach to rozumiem taka barwna przenośnia, bo chodzi o przykładne acz cywilizowane ukaranie), oraz pośrednio wyraził swoją opinie na temat poziomu politycznego bandytyzmu pewnej konkretnej do bólu formacji politycznej i stojących na czele tej formacji przestępców.

I do tego miał pełne prawo, choć oczywiście forma takiej wypowiedzi może być sprawą dyskusyjną i jak widać jest.

Osobiście pewnie nigdy bym czegoś takiego nie napisał, ale umówmy się, że każdy pisze tak, jak mu emocje podpowiadają.