Sztuka opowiadania niesamowicie prostych historii

strajk-tramwaje-160102-1400600

Zgodnie z przewidywaniami znalazł się świadek (sztuk jeden) antysolidarnościowej działalności Henryki Krzywonos. Nazywa się Ryszard Czajkowski. Krzywonos od kiedy nakrzyczała na Kaczyńskiego, stała się prawdziwym i bardzo bolesnym wrzodem na pisowskiej dupie. Kolesie robili więc wszystko, żeby ją ujebać, bo wydzieranie się na Prezesa, to czyn haniebny i prawie kryminalny, a w związku z tym nie może zostać bezkarnym.

Już parę godzin po tym jak była tramwajarka zrugała byłego dekownika („13 grudnia Jarek spał do południa“), pisory zaczęły ropowiadać historyjkę jakoby to Krzywonos nie zatrzymała żadnego tramwaju, bo tramwaj zatrzymał się sam z braku prądu.

Najprawdopodobniej ten prąd wyłączył sam Jarosław Kaczyński (co by zadawało kłam obraźliwemu twierdzeniu, że siedział pod kołdrą u mamy przynajmniej do południa), ale na dokładne wyjaśnienie tej kwesti przyjdzie jeszcze trochę poczekać, bo w tej chwili trwają gorączkowe poszukiwania wiarygodnych oczywiście świadków plus tworzy się dokumentacja.

Na razie jest jednak świadek Czajkowski, bezdyskusyjnie wiarygodny, który potwierdza rozpowiadaną wcześniej wersję, a nawet ją rozbudowuje, zgodnie z oczekiwaniami PiSu (a w zasadzie zgodny z dyspozycjami). Wedle niego wszystko było inaczej niż Krzywonos (plus inni świadkowie) opowiada.

„Wcale nie zatrzymywała tych tramwajów, tylko za jakieś swoje przewinienia w zakładzie pracy miała stanąć na dywanik. W tym momencie wybuchł strajk i załoga zadecydowała, że tramwaje nie wyjeżdżają z zajezdni w Nowym Porcie. Ona się wystraszyła, że jak nie wyjedzie, to będzie pretekst, żeby ją natychmiast dyscyplinarnie zwolnić, więc w strachu wskoczyła do tramwaju, złamała strajk i wyjechała tym tramwajem. Dojechała do opery, gdzie podstacja wyłączyła zasilanie. I ona na wysokości opery tą „piętnastką” stanęła. Nie miała wyjścia. Tramwaj stanął. Pieszo dodarła do stoczni i powiedziała, ze to ona zatrzymała tramwaje“.

To prawda prosta, jak budowa kija którym PiS z coraz większą zawziętością nas wali. Aha, i żeby było jeszcze bardziej „wiarygodnie“, to okazuje się, że Krzywonos oprócz bycia łamistrajkiem, to także nałogowa alkoholiczka i imprezowa zdzira, która jak nic puszczała się z różnymi takimi, kto wie czy nie z bezpieki.

„Przychodziła na dobrym rauszu (…) m.in. mnie próbowała zaprosić czy innych do Cristalu czy „Pod kominek” na dancingi. (…) Raz pamiętam, że po takim dancingu wróciła jeszcze z wódeczką i z tymi kolesiami, którzy przy związku coś tam działali, wracając nad ranem otrzymywała klucze od pokoi, gdzie jeszcze na górze były pokoje hotelowe. Brała klucze od pokoi i szła z tymi kolesiami, gdzie jeszcze kończyli imprezkę. Tam niezłe odgłosy odchodziły…“

No, taką to barwną i prawdziwą oczywiście historię PiS i pan Czajkowski wspólnie nam opowiedzieli. To co mnie szczególnie zadziwia i zastanawia, to sposób w jaki po 35 latach „Docent“ (to ksywka Czajkowskiego) cudownie odzyskał pamięć. Dużo (wysiłku) to musiało kosztować.

…..

icon-update-red-40Inne prawdziwe historie odbrązowiające historię (na pierwszy ogień idzie prawdopodobnie Frasyniuk) są na etapie „tworzenia się” i uwiarygodniania dokumentacji. Premiera prawdopodobnie wkrótce.