Mądry Polak po szkodzie a Kaz po rozwodze?

kaziu-iza-160104-1400600

Magiel Kaczyńskiego maglem Kaczyńskiego, a życie towarzysko uczuciowe toczy się w najlepsze. Taki na przykład Kaz Marcinkiewicz, pupilek (kiedyś) Kaczorka, którego z upodobaniem on głaskał po licu, a czasami – jak świadkowie zeznają – klepał po dupci (nawet premierem go zrobił), otóż ów pupilek od dłuższego czasu bezskutecznie się rozwodzi. Jest na tym polu facetem doświadczonym rzec można, bo to przecież jego drugi rozwód, a mimo to się męczy, a cała sprawa się ślimaczy. Acz, ślimaczy się głównie dlatego, że zainteresowane są nią media, a jak są media zainteresowane to popularność gwarantowana.

W zasadzie o to chodzi. O podtrzymanie dawnej popularności, kiedy to ex premier i świeżo upieczony bankowiec Kaz, prowadzał się po londyńskich ulicach z niewydarzoną poetką i słodką idiotką Izabel.

Kaz miał w tamtych czasach zwyczaj dzwonić do zaprzyjaźnionego paparazii (ponoć nawet mu płacił, ake to chyba plotki) z info, że już wychodzą z domu, można montować obiektywy. >>> 

Teraz para która nie jest parą, zainteresowania już takiego nie wywołuje (rozwód rozwodem, rzecz raczej nudna), ale oboje, zdaje się że niezależnie, starają się na wszelkie sposoby zwrócić na siebie uwagę i chwilę ją przytrzymać. Jakoś to na razie działa.

Na odbywającej się parę dni temu kolejnej rozprawie, Kaz zjawił się więc z ową ryżą nieco brodą, zaś niewydarzona poetka Izabel, dumnie paradowała w potężnej ortezie (czy jak to się tam nazywa), usztywniającej uszkodzone ponoć z winy Kaza ramię. Dodatkowo miała na sobie sukienkę odsłaniającą – niepotrzebnie moim zdaniem, bo co tu odsłaniać – nogi odziane poniżej kolan w gustowne na swój sposób kozaczki.

Aha, warto zauważyć również seksownie, plażowo wręcz odsłoniete owe uszkodzone ramię, co po pierwsze było średnio apetyczne, a po drugie, biorąc pod uwagę porę roku i nie letnią już temperaturę, zakrawało na niezbyt przemyślaną próbę samobójczą.

W każdym razie rozprawa, niezaleznie od lansu obu stron, skończyła się znów niczym.

Przypomnijmy, że Izabel chce sowitego odszkodowania za utratę błony dziewiczej, plus zwrot kosztów jej przywrócenia we francuskiej kliniece. Kaz z kolei podtrzymuje nadal swoją wersję wydarzeń, wedle której jak poznał Izabel i zaciągnął ją do wyra, to ona od dawna była już napoczęta i nawet nie pamiętała kto ją napoczął i w jakich okolicznościach.

Tak mniej więcej cała ta historia wygląda, z ciągiem dalszym, który bezwzględnie nastąpi.

Żeby była jasność, to dodam, że jako facet, chcąc nie chcąc solidaryzuję się jednak z Kazikiem, bo wolę jego ryżo-siwą brodę, niźli dyskusyjne buty (plus to co wyżej) Izabel. Poza tym nie lubię poetek, bo poetka być może napisze w życiu jeden dobry wiersz (Izabel ma to ciagle przed sobą, niestety), ale potem skutecznie zatruje ci całe życie.

Jak Kaza tak już bardzo przypiliło, to sobie mógł iść do agencji (w Londynie ich multum), gdzie podobnych do Iabel, a nawet zdecydowanie lepszych, jest na pęczki, nie mówiąc o tym, że całość per saldo wyszła by zdecydowanie taniej. Ale mądry Polak po szkodzie a Kaz po kolejnym rozwodzie.

I w zasadzie to wszystko. Zaznaczam, że notatka ta nie ma żadnego przesłania, jest jedynie dość suchą i skrótową relacją z pewnego sądowego eventu, z byłym kolegą Kaczora i pobożnym katolikiem w roli głównej.