Z nowym rokiem nowe idzie, a nawet biegnie

kultura-160104-1400600

Dziś trochę plotek dotyczących tzw. życia kulturalnego odradzającej się po latach moralnego zniewolenia ojczyzny. Może to nie są jakieś mega sensacje, co najwyżej drobiazgi i rzec można pierwsze jaskółki, acz jednoznacznie dowodzą one, że zmiany idą i to idą w dobrym kierunku a w związku z tym trzeba im przyklasnąć, zamiast bez sensu kontestować. Zaznaczam, są to pomysły, które lęgną się póki co w głowach i leżą w formie notatek na biurku w ministerialnym gabinecie. No, ale zawsze musi być jakiś początek, by potem nastąpił koniec. Otóż najpewniej jeszcze w styczniu zacznie się mini program uzdrawiania polskich kin. Tak, polskich kin, nie filmu, bo na film to przyjdzie dopiero czas.

Uczynne rude wiewiórki donoszą, że zarządy/dyrekcje kin, zwłaszcza zaś multipleksów, dostaną pismo sugerujące (chodzi tylko o sugestie, bo nakazać prywatnym kinom za bardzo nic nie można), by w repertuarze na najbliższe tygodnie i miesiące nie uwzględniać filmów takich jak: „Pokłosie“, „Body/Ciało“, „W imię…“, oraz oczywiście „Ida“. Powodem takiej „prośby“, są „powszechne kontrowersje jakie budzą te filmy“, w tym „ich natrętnie antypolska wymowa“, oraz „moralna dwuznaczność“. >>> 

Co się tyczy „Idy“, to ponoć trwają dyskusje, czy aby jednak nie skierować na dniach specjalnego listu do Akademii, by ta w oficjalnych materiałach informacyjnych i promocyjnych nie uwzględniała od tej pory filmu Pawlikowskiego.

„Dla nas Polaków to film wysoce kłamliwy i odzierający nas z godności. Dalsze jego promowanie i pokazywanie będziemy traktwać więc w kategoriach ataku na Polskę, co może poważnie zaszkodzić naszym wzorowym do tej pory stosunkom dwustronnym“

Amerykanie jak to Amerykanie, zamknięci w tym swoim własnym świecie, być może tego nie zauważają i nie do końca rozumieją, ale tak właśnie jest.

Kołatał się też pomysł zaaresztowania kopii filmu, tak by nie mogły one opuszczać kraju i być bezkarnie pokazywane w świecie, szkalując Polskę, ale w sumie z niego zrezygnowano, bowiem nikt nie ma pewności, ile jest kopii filmu i gdzie one są, a autor zdaje się nie wykazuje w tym temacie chęci do współpracy.

Kręcony też jest bat na teatry, zwłaszcza te zależne w jakimś stopniu od „państwa“ (cokolwiek ten termin znaczy), ale niestety, nie doniesiono mi o szczegółach, przynajmniej na razie. Coś tam ponoć odpowiedniego do zasług i zaangażowania szykują dla Zelnika, ale nie wiadomo, czy będzie starych na nowych wymieniał dyrektorów, czy może tylko wymieniał na nowe niektóre akapity wystawianych sztuk. Zobaczymy.

Nie jest też tajemnicą, że nowa władza już za kilka dni zacznie zaprowadzać porządki w telewizji publicznej i nie będą to tylko porządki kadrowe, najgłośniej jak na razie komentowane, ale przede wszystkim programowo-repertuarowe. Przypominam, że wedle plotek, jednym z dyrektorów/wiceprezesów odpowiedzialnych za repertuar, ma zostać współpracownik ojca Ryżyka (korektę proszę o niereagowanie), doświadczony o odsiewaniu ziarna od plew. Już mniej więcej wiemy czego nie zobaczymy w nowej i odrodzonej państwowej tym razem telewizji, ale o szczegółach w najbliższym czasie. Bo są to szczegóły tak szokujace, że trzeba by je wpierw jakoś potwierdzić.

Zaś co do listów i „sugestii“… warto może nadmienić, iż organizatorzy letnich koncertów w Krakowie dowiedzieli się, iż dobrze by było, aby rozważyli jednak sensowność zapraszania tam na koncert w lipcu grupy Black Sabbath z wokalistą Ozzym Osbornem, znanych z promocji „agresywnego i społecznie nieakceptowalnego satanizmu“. Inicjatorem „sugestii“ był jak wieść niesie, sam biskup Stanisław, bezpardonowy włodarz miasta Kraka, zdaniem którego dopuszczenie do występu w mieście Karola Wojtyły „tego typu bluźnierców, to byłaby zniewaga jego świętobliwości Jana Pawła II, oraz policzek dla większości mieszkańców papieskiego grodu”.

Proszę Państwa, idzie nowe kurwa, a nawet zapierdala.

icon-zmyslone-coolgray-1000