Polak Węgier dwa tumanki

Jak już doniosły media, wczorajsze spotkanie Orbana z Kaczyńskim, trwało sześć godzin. Dokładnie nie wiadomo o czym panowie gadali (o ewentualnej ucieczce rządu via Węgry?), acz wiadomo, że przez cały czas tokował raczej ten Orban a ten Kaczyński cały czas raczej notował. Na obiad w pensjonacie „Zielona Owieczka“ (zapamiętajcie tę nazwę i na wszelki wypadek odwołajcie rezerwacje, oraz omijajcie szerokim łukiem – tu goszczą dyktatorów), podano żurek i pieczonego pstrąga.

To dziwne, bo czego jak czego ale żurku Urban pasjami nie znosi, a z kolei Kaczyński nie przepada za pstrągiem. Pstrąga z kolei uwielbia Brudziński, który stał swym zwyczajem na straży w korytarzu. Chciał nawet dokończyć ledwo co widelcem dziabniętą przez Kaczyńskiego rybkę, ale prezes nie pozwolił. Rybka zawinięta w gazetę pojechała więc do Warszawy z przeznaczeniem na kolację dla kota Pana Prezesa.

Po drodze zdarzyło się małe faux pas, bo okazało się, że rybka została zawinięta w… Wyborczą. Prezes świadom ewentualnych konsekwencji zdrowotnych dla kota, kazał natychmiast pstrąga przepakować. Na szczęście kierowca prezesowy miał z sobą środowe wydanie Naszego Dziennika, gazety tyleż bezpłciowej co i niegroźnej, więc cała operacja przebiegła w miarę szybko bez większej szkody dla świeżości i kondycji kociej kolacji. Biedny Brudziński dostał więc znów kolejną zjebkę, bo nie zadbał w sposób należyty o bezpieczeństwo i dobre samopoczucie prezesowego pupilka.

Obserwatorzy i dziennikarze (nieliczni w sumie) zauważyli też inną znamienną rzecz.

Otóż przed oblicze dyktatorów nie został dopuszczony pan rezydent, wyrażający jeszcze we wtorek wieczorem gotowość wylizania tyłka przemiłemu gościowi z Węgier. Właściciel i dysponent zdecydował bowiem, iż pan rezydent nie powinien się zbytnio przemęczać, bowiem w nadchodzących dniach, będzie miał pełne usta roboty. Poliże sobie aż po kokardę i nie musi realizować się przy Orbanie.

 

Reklamy

Opublikował/a

Niektóre opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie znanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

11 thoughts on “Polak Węgier dwa tumanki

  1. A może tak prezes cichaczem, załatwiał z Orbanem przejście całego rządu wraz /co daj Boze/ wojskiem pisowskim , na Węgry.By tam utworzyć „rzad na uchodźstwie”.
    Przecież raz już to „przerabialiśmy” to i powtórka z historii możliwą jest

  2. Dobra zmiana się dzieje. Zamiast krytykować kogokolwiek, trzeba Łaskawemu Panu Prezesowi podziękować za poświęcenie i nieangażowanie do spotkania z Orbanem tak bardzo zajętych swoich pracowników w postaci dwóch figurantów obojga płci. Może nawet dostali kawałek pstrąga przeznaczonego dla kota…

  3. Dzisiaj z rana, ustami tzw. premiera Tablet-Glińskiego, wyjaśniono wreszcie rzeczywistą pozycję tzw. premier Szydło w pisowskiej hierarchii ważności: jest ona potrzebna np. do administrowania, ale to poseł Kaczyński wytycza kierunki. Tablet-Gliński okazał się równie szczery jak tow. Gierek, który w 1971 rozwiał wątpliwości i wyjaśnił, że rząd może i rządzi, ale to Partia kieruje…

  4. Niestety tuman to sam jesteś.I to do potęgi conajmniej n tej.Na razie Węgry są jedynym prawdziwym sprzymierzeńcem Polski.Niestety ostatnim,o co zadbaliśmy w ciągu ostatniego ćwierćwiecza.Jeśli ci to nie pasi,więc wróć do Kijowa.

    1. No właśnie, może raczej do Brukseli, albo do Paryża… bo do Kijowa to raczej Kacze Bolki.

  5. Slyszalem, ze pan Rezydent nie mial czasu na spotkanie z Madziarem, bo musial pojsc z 3 krolami. Moze gral im na dudzie?

    1. Bez woli Prezesa byliby NICZEM (napisałem fonetycznie – niech się domyślają, co autor miał na myśli).

  6. Kaczor, w trybie ekspresowym, wyprowadził ” Polskie „, do czasów wczesnego Gomułki, teraz , wraz z towarzyszem Orbanem opracowywali plan jak tu skłócić i podzielić Unię Europejską!
    Podobno podpisali ” umowę gospodarczą ” :
    Węgrzy dostarczą nam glinkę na cepeliowskie kogutki, a Wolska – je wyprodukuje i sprzeda Węgrom.
    My będziemy mieć większy zbyt, na nadprodukcję ” wyngla „, a Węgrzy poznają polską myśl techniczną, w postaci – wysoko zaawansowanych… kogutków:)
    Duda podpisał już ” bardzo małą ustawę medialną „. Może, zamiast kosztownego urzędu prezydenta, lepiej zatrudnić tam: jedną pieczątkę, którą uruchamiałby prezydencki cieć – na rozkaz zasrańca, z Żoliborza?

  7. Wielce Szanowny Jahu – Reaktorze Naczelny etc.etc.etc. !!! Jesteś bywały w „wielkim swiecie” i ocierasz się o przedstawicieli władzy – tedy wyjaśnij mi, jak to jest możliwe. Mniej więcej od 1815 roku – kiedy to w Wiedniu podpisano konwencję dyplomatyczną – przyjętym jest, że podczas wizyt międzynarodowych – prezydenta przyjmuje prezydent, premiera – premier a ministra – minister. Tak do tej pory bywało !!!! I oto w kraju nad Wisłą – premiera Węgier podejmuje w gościnie – Prezes Partii PiS, który w świecie dyplomacji i konwencji wiedeńskiej jest NIKIM. No bo oficjalnie nie jest ani prezydentem,, ani premierem, ani ministrem konstytucyjnym, ani nawet odźwiernym w Urzędzie Rady Ministrów. Jest zwyczajnym posłem na Sejm RP i nawet w tym Sejmie nie pełni żadnej funkcji, która pozwalała by mu reprezentować wobec obcych premierów jakiekolwiek stanowisko Polski – nawet w sprawie godzin otwarcia szaletów publicznych w Brukseli. Jeżeli była to wizyta „lidera partyjnego” Węgier u lidera partyjnego PiS-u – to honory domu należało czynić na Nowogrodzkiej ewentualnie w fazie fraternizowania się – na ŻOLIBORZU. No bo w tej Niedzicy i tamtejszej „Zielonej Owieczce” – okolica jest niebezpieczna, na co są historyczne dowody. Zbójcował tam niejaki Janosik, warcholił przeciwko Królowi niejaki Kostka-Napierski, zatem okolicę należało zabezpieczyć przed komunistami, gestapowcami, złodziejami i obywatelami gorszej kategorii. KTO ZABEZPIECZAŁ I ZA CZYJE PIENIĄDZE ????. Pankaczyński ma awersję do publicznych środków lokomocji a „pendolino” nie dociera do Niedzicy – to kto asekurował wyjazd Panakaczyńskiego z Żoliborza do Niedzicy i ZA CZYJE PIENIĄDZE ??? Już tam nie będę się czepiał „menu” – bo skromne ono było – jakiś tam żur i miejscowe pstrągi. Taniocha. Ośmiorniczek nie serwowano.Dipiero co Pankaczyński wydziwiał nad nierzetelnymi informacjami z TVP i Polskiego Radia, tymczasem w komunikacie z rozmów obydwu dyktatorków dowiedzieliśmy się tylko, że trwały one aż 6 godzin. Rozmawiano o pogodzie i doopie Maryny. Podejrzewam, że uradzali co uzgodnić z premierem W.Brytanii, który następnego dnia miał złożyć oficjalną wizytę na Węgrzech. Ten Camero chce wystąpić z Unii Europejskiej . Czyli Pankaczyński działał bez jakiejkolwiek LEGITYMACJI PRAWNEJ w imieniu Polski – a to grozi postawieniem przed Trybunałem Stanu. To jest przekroczenie uprawnień zwykłego posła na Sejm RP.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s