Z piątku na sobotę

gwiazdy-tvp-160109-800

Kończy się nam kolejny tydzień świetlanej rzeczywistości. Podsumowuję, zauważam to czego wcześniej nie zauważyłem! Poważny niesmak wywołała nie tyle nominacja Kurskiego na prezesa TVP (bo nie takich patafianów ta instytucja już widziała), co skład delegacji witającej u drzwi i bijącej pokłony „drogiemu prezesowi Jackowi“. Delegacja, dość skromna bo 3-osobowa. Tym łatwiej zapamiętacie te nazwiska: Danuta Holecka, Anna Popek i Przemysław Babiarz. To niby ci „wspaniali profesjonaliści“, którzy niestety się skundlili i poszli na współpracę z neokomunistyczno-nacjonalistycznym reżimem. Buźki i nazwiska zapamiętamy!

Po rządowych gabinetach poszedł okólnik, wedle którego zakazane jest teraz zamawianie na bardziej lub mniej oficjalnych spotkaniach, wszelkiego rodzaju owoców morza, zwłaszcza zaś ośmiorniczek. Członkowie rządu Najjaśniejszej mają promować i kultywować „polskie tradycje kulinarne“. Na liście będącej załącznikiem do owego okólnika jest wykaz potraw szczególnie uprzywilejowanych i polecanych do użycia. Listę otwierają kaszanka, kiełbasa zwyczajna i schabowy z kapustą.

Polska premiera filmu „Spotlight” może się odbyć z problemami. Przypominam, że film opowiada o tym jak bostońska gazeta wpada na trop wielkiego, pedofilskiego skandalu w tamtejszym kościele. To zresztą historia która nie dotyczy tylko Bostonu, czy też tylko Stanów, ona dotyczy całego świata. Dlaczego mogą być jednak problemy? Bo jak wypowiadają się osoby miarodajne, z kręgów kręcących polskich życiem kulturalnym, „film ma niepochlebny dla kościoła wydźwięk, a cała opowiedziana tam historia opiera się na nadinterpretacjach (…) W Polsce gdzie kościół ciszy się niezmiennym szacunkiem, tego typu obrazy nie trafiają na podatny grunt (…)  Trzeba też że wszystkich sił bronić widzów przez wulgarną manipulacją”. Być może więc film będzie wyświetlany, tylko w nielicznych kinach studyjnych. A być może i nie będzie wyświetlany.

Okazuje się (dzięki śledztwu niezłomnych i patriotycznie zaprogramowanych dziennikarzy) że Mateusz Kijowski, ten od KODu, jest wnukiem Józefa Kijowskiego który… „zaciekle walczył z żołnierzami wyklętymi“. Ponieważ ten „argument” dla wielu normalnych ludzi może być jednak zaletą, bo walka z bandytami to ciągle jeszcze powód do chluby i chwały, trwają gorączkowe poszukiwania śladów innych przestępstw rodziny Kijowskiego. Najprawdopodobniej sam Kijowski molestuje dzieci, albo okrada stacje benzynowe, ale to okaże się w przyszłym tygodniu. Pewna instytucja nie wyrabia się na czas z produkcją dokumentów. Za dużo zamówień.

list-mering-160108-650
kliknij by powiększyć

Biskup Mering napisał list do przewodniczącego UE Schulza. To zlepek tradycyjnie biskupich pierdół, półprawd i zwyczajnych kłamstw. A takich choćby: „Wybory ukazały, że większość zwykłych obywateli mojego kraju chce zmiany”. Więc panie biskupie poprawiam przeto: nie większość obywateli, tylko co najwyżej 19%. A te 19% jakby nie patrzeć i z której strony by nie patrzeć, to jednak nie większość. To nawet nie ćwiartka. Pomijam już to, że list wprost roi się od błędów, w tym ortograficznych, co widać jak na dłoni na obrazku obok.

Skoro o biskupach… Oto Hoser: „Tysiąclecie chrztu Polski to dobra okazja, by w jakiejś mierze zmienić konstytucję“. No więc tak sobie zarymuję: tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, każdy polski biskup jest zwykłym bydlakiem.

Autor niezłomny, dziennikarz niepokorny i idol prawicy Wojciech Sumliński napisał książkę niby demaskującą Komorowskiego, ale bardziej kompromitującą siebie samego. Książka bowiem okazuje się być zlepkiem przepisanych na chybcika i po chamsku kryminałów, między innymi Chandlera i MacLeana. Ale nie ma co się dziwić, bo Sumliński to plagiatowy recydywista. Innymi słowy, jaki idol taka i prawica, jaka prawica taki i idol i nie dziennikarz tylko kopista. Tylko Chandlera szkoda i MacLeana też. Oczywiście nie muszę dodawać, że wszystko to spisek lewaków, wrogów ojczyzny i prawdy, a zwłaszcza służb specjalnych, ze szczególnym uwzględnieniem WSI.

Na koniec za Kubą Wojewódzkim podaję i przypominam: literki K+M+B przez niektórych z uporem i bez zastanowienia wypisywane na drzwiach, to nic innego jak skrót od nazwisk Kaczyński+Macierewicz+Brudziński.