Rodzinna uroczystość w niekompletnym składzie

palac-prezydencki-160111-1400600

Chciałem dziś wrócić na moment do pewnego już dość starego wydarzenia (miało miejsce gdzieś przed świętami). Mianowicie nadania pałacowej Sali Białej imienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego, czyli bohaterskiego samobójcy zdradziecko (i widowiskowo) poległego pod Smoleńskiem. Wspominam o tym, ponieważ było to wydarzenie towarzysko dość ciekawe.

Spójrzcie na zdjęcie zamieszczone poniżej i zobaczcie to co ja zobaczyłem, a w zasadzie czego nie zobaczyłem. Nota bene na YouTubie film z którego pochodzi ów screen, jest opatrzony komunikatem, iż „Dodawanie komentarzy do tego filmu jest wyłączone“, co budzi nie tyle mą irytację, co przede wszystkim zaciekawienie. Dlaczego mianowicie nie można komentować?! Dlaczego pozbawiać naród możliwości skomentowania tego podniosłego wydarzenia, dlaczego naród nie może w kilku ciepłych słowach wyrazić swej wdzięczności i uwielbienia, dlaczego jak piszą źle to źle, a jak chcą napisać dobrze i ciepło to też źle? Nie rozumiem tego, ale nie oczekuje też od YouTuba, że jakoś mi to racjonalnie wyjaśni.

sala biala-160111-1000

Ale co tam… Chodzi bardziej o to co widać, a nie czego nie można komentować. No bo jak sobie popatrzycie na tę fotkę, to kogo zauważycie po lewej stronie kadru? Tak, rodzinę Głównego Bohatera zauważycie. Stoją więc w kolejności od tej lewej: Pan Prezes (konsekwentnie dużą literą) Jarosław Kaczyński, wnuczka Ewa (Sumniewska albo Dubieniecka, ciągle zdaje się trawają spory), wnuczka Martyna, oraz co oczywiste córka Marta. Dlaczego natomiast obok stoi rezydentowa Dudowa tego nie wiem, bo nie wiem czy to kwestia być może protokołu, czy może kwestia być może zażyłości, choć po mojemu rezydentowa stać winna zupełnie gdzie indziej. Tam zaś gdzie stoi rezydentowa, zdecydowanie stać powienin albo ojciec owych dwóch sympatycznych dziewczynek, albo ktoś kto obowiazki ojca, męża i partnera skrupulatnie mam nadzieję wypełnia.

kaczynska-narzeczony-160111-350Jako że jednak dotychczasowy użytkownik przesympatycznej pani Marty, pierdzi niezmiennie w więzienną pryczę, więc rozumiem, iż w tej sytuacji stawiennictwo jego osobiste w Pałacu było raczej niemożliwe, a może nawet niewskazane.

Poza tym prawda jest taka, że Dubienicki to już chyba zamierzchła historia. To co najwyżej ojciec (wiele na to wskazuje) wnuczek bohatera wieczoru, ale teraz nowym i nieformalnym jeszcze użytkownikiem ciągle i niezmiennie pięknej i atrakcyjnej pani Marty jest inny obywatel (foto obok). Nazywa się Paweł Zyner, ma 49 wiosen, wydatny brzuch i podbródek, oraz knajpę w Łodzi, ponoć znaną i całkiem zdrowotnie bezpieczną.

No i właśnie o to mi generalnie chodzi. Pytam więc: dlaczego ów nowy opiekun pani Marty, zaakceptowany już ponoć przez stryjka Jarka, nie stanął w tak ważnej chwili obok owej Marty? Może nie miał czasu, może kucharz akurat przypalił jajecznicę i Paweł w te pędy gnać musiał do Łodzi, albo może ktoś czegoś nie dopilnował…? W każdym razie to on powinien stać obok prezydentówny, a nie jakaś rezydentowa, równie sucha i zmęczona rolą jak i prezydentówna.

Tym bardziej, że te same źródła donoszą, iż stryjek Jarek strasznie się trapi brakiem potomka mogącego zapewnić ciągłość linii Kaczyńskich, a Paweł może jeszcze może i to jest być ta ostatnia nadzieja ratująca sytuacje. Jakby to głupio nie brzmiało, od jednego tylko knajpiarza zależy, czy ród Kaczyńskich przetrwa. Być albo nie być, oto jest zadanie.