Stres, terapia, córka. Oto problemy rezydenta

kinga-duda-160113-1400600

Źle się dzieje w państwie dudzim i nie jest to tajemnicą już od dłuższego czasu. Permanentny stres i coraz częstsze napady paniki, gnębią przede wszystkim głowę Dudów, czyli Andrzeja. Gość ma kłopoty nie tylko ze spojrzeniem w lustro, on ma już kłopoty z utrzymaniem w ręku maszynki do golenia,  kiedy przed tym lustrem staje.

Prawdopodobnie usiłuje temu jakoś zaradzić, na co wskazywał by wygląd (opuchnięta zdecydowanie twarz i rozbiegane oczka), ale nie dochodźmy może na razie na czym owa kuracja polega.

Dodatkowo pana rezydenta mocno niepokoi córka, a w zasadzie jej los. Nie dość, że łażą za nią najęci wiadomo przez kogo i w jakim celu paparazzi, to na dodatek owa młoda dama studiuje wzorem ojca prawo i na tej samej co ojciec alma mater, która to – przypomnijmy – wyparła się mówić wprost absolwenta Dudy, za jego nie licujące z zawodem prawnika zachowanie.

Zachodzi więc podejrzenie, że z tego choćby powodu, córka może mieć przesrane zarówno wśród kolegów jak i wśród wykładowców. To przykre zwłaszcza dlatego, że co ma w sumie córka do tego, że ojciec został rezydentem i to wyjątkowo chujowym rezydentem?  No niby nic, ale stare powiedzenie mówi że dzieci chcąc nie chcąc muszą nieco pocierpieć za grzechy rodziców i być może tak właśnie w tej sytuacji się dzieje.

Tak więc to, że Andrzej Duda jest zdołowany to fakt, oraz to że trapi go los córki to też fakt. Potwierdzają to anonimowo rzecz jasna, jego dalsi lub bliscy współpracownicy, w każdym razie tacy, którzy z panem rezydentem pracują na co dzień.

Otóż drogi panie rezydencie, sprawy po mojemu mają się tak.

To nie koledzy z uczelni, ani tym bardziej nie wykładowcy, są zagrożeniem dla bezpieczeństwa pana córki. Może ktoś gdzieś i kiedyś zrzuci jakimś niewinnym żarcikiem, albo spojrzy z politowaniem, ale są to mało znaczące w sumie gesty, do których musi się przyzwyczaić każdy celebryta i dziecię owego celebryty.

Największym zagrożeniem dla niej i osobą która robi jej najwięcej krzywdy, jest pan sam. Bo to przez pana ona swoim kolegom, oraz swoim wykładowcom nie może już spojrzeć w oczy.

To pan panie rezydencie zgotował własnej córce dość przesrany zdaje się los, bo już przez całe swoje życie, będzie naznaczona, będzie córką tego wydmuchańca, który prawo miał za nic, i wyróżniał się kompromitującą służalczością na poziomie pańszczyźnianego chłopa. A czym dalej w las, tym będzie tylko gorzej.

Więc proszę  mieć pretensje tylko do siebie. Zaś jedyne co ją może spotkać na uczelni, to prawdopodobnie nieco na surowszych zasadach przeprowadzony egzamin z prawa konstytucyjnego.

A w sumie to ładna nawet ta Dudówna, więc tym bardziej jej szkoda. Z tej sromoty szybko jej się zmarszczki porobią.

dudy-160113-1000