Jest szansa poświrować, a my nic!

oboz-160114-1400600

Z nowym rokiem niegodziwcy na nowo atakują Polskę. I to w strasznie niewybredny sposób. Wyobraźcie sobie,  że parę dni temu we francuskiej telewizji I-Tele o ile dobrze zanotowałem,  pewien dystyngowany bardzo Żyd Joël Mergui, przypomniał widzom, że to „Polacy zagazowali Żydów”.

Teza jest nie nowa i dobrze już ograna, stąd może ten brak oficjalnej reakcji z naszej strony, przynajmniej na razie.

Background całej historii jest taki, iż owego 6 stycznia, w rzeczonej telewizji dyskutowano sobie o religii, a zasadniczo o tym, czy religia to główny sprawca i winny listopadowego zamachu w Paryżu. Zgodnie więc przy okrągłym stole zasiadło sobie trzech panów, czyli muzułmanin, katolik i ów wspomniany Żyd.

I kiedy na Żyda Mergui  przyszła kolej, to wypalił, że po pierwsze „Żydzi nigdy nikogo nie skrzywdzili w imię Boga i wiary”, a po drugie podkreślił, że „to raczej nas mordowano. Gdzie. Oczywiście w Polsce”. I dalej…

„…w imię Judaizmu wspólnota Żydowska nigdy nie powstała ani żeby zniszczyć Hiszpanię, która ich wypędziła, ani Polskę, która ich zagazowała”.

Największy skandal zaś polegał na tym , że – jak to czujnie zauważył pewien prawicowy fanzin – ani prowadzący program, ani też pozostali goście nie zareagowali na te słowa. Audycja toczyła się normalnie dalej, nikt nie wyszedł ze studia, nikt nikogo nie oblał wodą, nikt nikomu w pysk nie dał, żaden Francuz nie zrzekł się obywatelstwa,  ani tez żaden polski emigrant nie popełnił samobójstwa ani nawet ostentacyjnie nie wyjechał z Francji.

A w ojczyźnie też jakiś taki dziwny spokój, co jest nawet zrozumiałe, bo w sumie ważniejsze jest dziś zdezorganizowanie prokuratury, czy ostateczne dobicie Trybunału, niźli jakiś Żyd opowiadający dobrze znane kawałki na które nawet już nam się reagować nie chce.

Nie przeszkadza to jednak w zadaniu mi konfrontacyjnego jednak pytanie, gdzie jest owa słynna  liga przeciwko zniesławieniom?  Niechaj czynią ku naszej radości swoją powinność. Niech pan Świrski pokaże,  że jest świrski nie tylko z nazwiska. No dalej, hajda na Paryż!