Rdzawy nóż Unii w pispolskich plecach

noz-160114-1400600

Wydaje się,  że im bardziej lekceważąco traktowano w Polsce (Pispolsce) Komisję Europejską, tym poważniej owa Komisja podeszła do swoich obowiązków. Efekt właśnie widzimy:  rozpoczyna się procedura sprawdzania praworządności w tym burdelu nad Wisłą. Ekstremalnie może to się zakończyć nawet nałożeniem sankcji, bo Polska to nie jakiś tam niczym Węgry zaścianek Europy bez większego znaczenia. Polska to duży kraj, silny ekonomicznie, gospodarczo istotny i geostrategicznie też. Więc jeśli teraz opozycja będzie mocna, mądra i zjednoczona w działaniu,  a Europa zgodnie z daną właśnie obietnicą nieco dociśnie, no to można się pokusić o przynajmniej minimum optymizmu.

Tyle z punktu widzenia Polaka „gorszego sortu” któremu – jako rzecze Kaczor – bliżej do gestapo niźli do AK (czy jakoś tak podobnie). Lepiej pewnie by to zabrzmiało i bardziej patriotycznie, gdybym przywołał choćby ZOMO (bo ZOMO to jednak produkt czysto polski a gestapo jednak niemiecki), ale do ZOMO mam wyraźny uraz, nie z powodu tego że dostałem od nich pałą po plecach, ale z tego, że najprawdopodobniej po ich stronie stał właśnie Kaczyński, bo po drugiej stać nie mógł z powodów choćby czysto estetycznych. Nie mógł bowiem stać po tej samej stronie po której stał – i są na to niezbite dowody –  choćby Komorowski, Tusk, Frasyniuk, czy Mazowiecki z Geremkiem i Kuroniem, o Wałęsie nie wspominając (choć akurat Wałęsa jest dowodem na to, że nie tylko zrównoważeni tworzyli kiedyś opozycję).

Wracając jednak do pisiaków…

Jest im bardzo ciężko przełknąć tę europejską decyzję, bo zakładali nie bez racji zresztą, że to tylko takie tam pohukiwania i wymachiwania szabelką, a jak przyjdzie co do czego, to sprawa rozejdzie się po kościach.

Ku zaskoczeniu, nie rozeszła się.

Efektem jest oczywiście piana na pisowskich ryjach, co w samo w sobie jest w tej akurat sytuacji  dość miłym widokiem.

A rozczarowanie musi być olbrzymie, bo nie dość, że Europa nie przestraszyła się groźnie wyglądającego kobietona Szydło i nie uległa sile argumentacji i intelektu ministra Wszczykowskiego, to jeszcze na dodatek  – tak, tak – węgierski komisarz NIE ZAPROTESTOWAŁ, nic nie zrobił aby ten obłęd powstrzymać i chcąc nie chcąc poparł wniosek!

W tej sytuacji, ewidentnej zdrady i złamania wszelkich standardów i obietnic, jeszcze dziś ten chujek Orban powinien stanąć na dywaniku na Żoliborzu.

Proszę Państwa i proszę Polaków, nie może być tak, że my tego Orbana gościmy serdecznie po polsku, tym jebanym żurkiem i pstrągiem i dajemy mu kredyty, a on w sytuacjach krytycznych na nas się wypina. To skandal. Na nikogo już nie można liczyć, wszędzie zdrada.

Jedyna nadzieja teraz w rezydencie Dudzie (poza bezsensownym wymachiwaniem długopisem, wreszcie do  czegoś by może się przyda), który na rozkaz Imperatora pewnie poprosi Watykan o bratnią pomoc, bo akurat z nimi jest mocno zakolegowany.

A swoją drogą jest w tym coś niezrozumiałego i bardzo niepokojącego, że papież bezczelnie milczy, że nie zabrał jeszcze głosu, że nie obiecał pomocy, kiedy  wielka lewacka i międzynarodowa krucjata ruszyła z kopyta przeciwko jedynemu w Europie bastionowi chrześcijaństwa. Franek, rusz wreszcie swoją ciężką dupę, bo twój wierny poddany Duda i jego pan są prześladowani.

A poza tym, gdyby tak się trzymać faktów i dbać o precyzję, to ta Europa jednak przesadza. Bo na dobrą  sprawę powinni się oni odwalić od Polaków, a te swoje procedury wszczynać jak najbardziej (i my Polscy to poprzemy), ale tylko  przeciwko neokomunistycznym i stalinowskim z charakteru aparatczykom, których można wyłapać  w jeden dzień i pomieścić w sali wcale nie tak dużej jak ta historyczna w mieście N.

Ich, tych parchów,  koledzy i przyjaciele kochani, otoczcie pilnym nadzorem, a reszta nas Polaków (z wyłączeniem kilku chorych) przyjmie to z ulgą i wdzięcznością.