Czyżby Duda skarżył na Polskę?

financial-times-160118-1400600

Rezydent Andrzej Duda dowiódł właśnie, że coś jednak potrafi. Potrafi mianowicie pisać, bo spłodził tekst, który nawet wydrukował tak poważny publikator jakim bez wątpienia jest „Financial Times”. Ale czy aby na pewno on potrafi pisać, czy może tylko podpisywać?

Tak, moi Drodzy, nie ma żadnego dowodu na to, że artykuł ów napisał osobiście pan rezydent. Najprawdopodobniej, jeśli nie na pewno, autorem jest kompletnie kto inny, zaś gotowy już tekst nocą położono rezydentowi na biurku, zaś on tylko go podpisał, a w tym akurat jest dobry, o czym wielokrotnie już mieliśmy okazję się przekonać.

Jednak jakby tam nie było, kto pisał a kto tylko podpisał i dlaczego musiał to zrobić o trzeciej nad ranem, to w sumie jest mało istotne. Najważniejsze, że drukuje to poważna europejska gazeta.

Trzeba przyznać, że pisanina w sumie jest zgrabna, choć nie ma tam nic istotnego, nic o czym byśmy już nie wiedzieli.

To taka sobie propagandowa papka dla tych, którzy siedząc nad poranną kawą z rogalikiem, zastanawiają się kim jest ten autor o wyjątkowo głupio brzmiącym nazwisku i co to w ogóle jest ta „Poland“, że nawet ich ulubiona gazeta musi się tym zajmować.

Zasadnicze tezy wypracowania pana rezydenta to:

większość Polaków straciło zaufanie do wymiaru sprawiedliwości + większość Polaków chce modernizacji armii + większość Polaków jest przygnieciona bizantyjską biurokracją, która utrudnia tworzenie firm i nowych miejsc pracy +  większość Polaków nie skorzystało na transformacji komunistycznej gospodarki + większość Polaków chce czystki w mediach i ich odzyskania + większość Polaków nie chce nepotyzmu i obdzielania władzą bliskich i znajomych. W sumie piękny donos na własną ojczyznę!

Pan autor rezydent zapomniał jedynie w tekście nadmienić co znaczy po polsku większość. Otóż w Polsce większość to wcale nie 51 procent lub więcej, jak w całej Europie i świecie. W Polsce większość to jest plus minus 19 procent.

Jeden mały fragment zwrócił moja uwagę. Otóż pan rezydent zauważył w pewnym momencie, że „…duże miasta są w rozkwicie, jednak wielu Polaków nie skorzystało na transformacji. Trzeba to zmienić”.

Tak, to zapowiedź kolejnej „dobrej zmiany”. Trzeba koniecznie dobrać się do dupy wielkim miastom, bo to nie tylko siedlisko rozpasanego bogactwa,  rozpusty i wrogich demonstracji , to także, a może przede wszystkim,  siedlisko wrogów PiS, gdzie ów PiS notorycznie przegrywa a w związku z tym tak dalej być nie może.

Trzeba zabrać im kasę a kasa zabrana wielkim miasto musi szybko trafić do małych miast i miasteczek, musi powędrować tam,  gdzie entuzjazm obywateli dla PiS jest nieporównywalnie większy i chodzi teraz o to, by był nieskończenie wielki. To mniej więcej zapowiada rezydent.

No,  ale umówmy się,  to nie jest nasz rezydent, tym bardziej, że Europie na nas donosi.