Jego Intelektualna Osobliwość Gądecki

gadecki-160121-1200600

Osobliwość owa usiłuje wmówić Polakom, że oto wielkimi krokami zbliża nam się ponoć 1050 rocznica chrztu Polski. To daleko idące uproszczenie i bzdura. Lekko go tylko usprawiedliwia fakt, iż nie tylko on nam to wmawia, bo równie natarczywie ten rodzaj demagogii uprawia parunastu innych intelektualnie porywających osobowości, lub jak wolicie osobliwości.  Co mówi ów geniusz intelektu?

„Narodziny państwa polskiego i jego chrzest są ze sobą ściśle związane. Bez chrztu mogło nie być państwa polskiego, ani Polaków, ani naszej wielkiej historii oraz kultury“.

To  rażące naiwnością uroszczenie? Owszem. Ale to też uproszczenie i manipulacja rozpowszechniana świadomie, obliczona i skalkulowana wedle zasady,  iż odporność na wiedzę i nieodporność na indoktrynację całkiem sporej rzeszy Polaków skłania ich do łykania każdej bzdury.

W dużym skrócie mówiąc prawda jest taka, że owym czasie nie było żadnego chrztu Polski. Co najwyżej z pobudek czysto osobistych i praktycznych odbył się osobliwy dość chrzest Mieszka, zaś na pewno nie stała za tym jakaś wielka idea. To był zwykły polityczny cynizm. Ochrzczony władca rządził sobie więc dalej pogańskim krajem, zewsząd otoczony poganami (nawet najbliższe otoczenie było pogańskie) i kultywując nadal pogańskie obyczaje, składając ofiary pogańskim bożkom.  Pouczenia i nagany ówczesnego, przydzielonego mu komisarza politycznego biskupa Jordana, zbywał milczeniem albo wzruszeniem ramion.

Dupę truła mu też żona Dobrawa, wyjątkowo brzydka i upierdliwa, którą zresztą szybko Mieszko przestał używać,  skupiając się na młodszych, ładniejszych i dużo bardziej chętnych dworskich dziewkach. Chrystianizacja kraju nastąpiła dużo później i etapami, stąd też wniosek że mówienie dzisiaj o 1050 rocznicy chrztu Polski jest uproszczeniem, manipulacją, żeby nie powiedzieć kłamstwem, cynicznie powtarzanym zwłaszcza przez czarnych  agresorów.

Powtarzam to raz jeszcze, te 1050 lat temu ochrzcił się tylko Mieszko, plus kilku najbliższych jego sługów, z wyrachowania a nie z jakiejś głębokiej wiary. I to wszystko. Polska chrześcijańska ukształtowała się w bólach wiele, wiele lat później.

Teraz kultywując idee owej prymitywnej manipulacji, biskupi zmuszają państwo do finansowania hucznych obchodów owej ”wielkiej rocznicy” niby-chrystianizacji. A nieudolnie wszystko to  to próbuje usprawiedliwić, ów wspomniany na wstępie biskup Gądecki. To od dawna lub prawie od zawsze, mój żelazny kandydat,  niezmiennie nominowany do nagrody głównej w kategorii: „Miłosierdzie Boże i głupota ludzka nie mają granic”.