Jak podatnik zadba o bezpieczeństwo pisiej dupy

mercedes-160122-1200600

Nowa odsłona słynnego pisowskiego bojkotu Niemców i niemieckich produktów. Trochę już na ten temat pisałem, teraz dodaję nowy wątek, bo taki wątek, rzec można nowy rozdział tej chwytającej za serce historii właśnie się pojawił. Oto Biuro Ochrony Rządu kupuje nowe samochody dla wybrańców narodu. Pewnie o tym wiecie. Będzie to 20 limuzyn, w sumie za minimum 12-14 milionów (choć krąży też kwota 10 milionów euro, która jednak wydaje mi się przesadzoną). Przeliczając i mówiąc jeszcze prościej (bo miliony nie wszystkim przemawiają do wyobraźni), są to owe słynne 500 złotowe zapomogi dla 24-28 tysięcy dzieci. Niby nic, bo co to jest dwadzieścia parę tysięcy bachorów.  Ot, drobiazg!

Idźmy jednak dalej. Te nadzwyczaj skromne i mało bizantyjskie jak się zaraz przekonacie autka, to pojazdy do wożenia różnego sortu kaczych dup, broszek pani premier i pijanych ministrów. To BMW, Mercedesy i Audi. Wszystko niemieckie jednym słowem! Albo więc nam obywatelom ojczyznę miłującym ten bojkot nie wychodzi, albo bojkotujemy tylko tych z NRD.

„Sprawa wydaje się dość oczywista – mówi poseł Michał Dworczyk z PiS – bo czym innym są luksusy które mają zagwarantować urzędnikowi super wygodne podróżowanie, a czym innym jest bezpieczeństwo najwyższych władz Polski. (…) O to bezpieczeństwo powinniśmy zadbać. Dotychczasowe nie przykładanie do tego należytej wagi, skutkowało dramatycznymi katastrofami, między innymi tą pod Smoleńskiem. Powinniśmy z tego wyciągać wnioski”.

No, niby wszystko się zgadza, ale… Ale, nie bardzo rozumiem w jaki sposób na bezpieczeństwo podróżujących limuzynami „najwyższych władz Polski” (może nie przesadzajmy jednak z tym wzrostem), wpływają zamontowane na pokładzie lodówki, oraz telewizja satelitarna? Jeśli ktoś wie to niechaj mi wyjaśni, bo jak nie wiem.

Ale co tam lodówka.

Inne warunki kupującego to: stały napęd na cztery koła, silniki o mocy nie mniejszej niż 408 koni (zwróćcie uwagę na to bardzo precyzyjne określenie ilości koni), odpowiednie wymiary zewnętrzne, odpowiednich wymiarów przestrzeń z tyłu, elektryczne sterowanie szyb, rolet i foteli, podgrzewanie i wentylowanie wszystkich siedzeń i kanap koniecznie skórzanych, rozbudowany i z najwyższej półki (Bang and Olufsen) system audio, czterostrefowa klimatyzacja,  szklany dach, system ostrzegający przed pojazdami w martwym polu, wykrywanie przekroczenia pasa ruchu, system jazdy nocnej, czyli kamery  termowizyjne z funkcją wykrywania przeszkód, reflektory  ledowe lub laserowe, .… być może o czymś  jednak zapomniałem, ale pewnie to już drobiazgi.

Innymi słowy, całe warunki przetargu tak sprytnie  wymyślono (jak zawsze zresztą), że sprostać im mogą tylko wspomniane już wyżej 3 niemieckie marki. Proste, prawda?

Pewnie szef BOR wyzna szczerze:

„No chcieliśmy kupić inne, nie niemieckie auta, ale niestety nikt poza mercem, audiolą i beemą nie produkuje takich pojazdów na jakich nam zależy. No sorry, ale taki mamy klimat”.

Wiemy już jakie konkretnie modele wchodzą w grę. Tylko trzy, bo tylko trzy ściśle spełniają narzucone przez zamawiającego warunki. To Audi A8 L 4.8 TFSI, BMW 750Li xDive i Mercedes S 500 4MATIC L. Cena sztuki to plus minus 600-650 tysi.

Pisich urzędników i promotorów dobrej zmiany  strasznie drażnią i do furii doprowadzają „szokujące objawy bizancjum”. Coś takiego wykryli ostatnio  w gabinecie bywszego już komendanta policji (przyzwoita toaleta, czyszczarka do butów i bidet).

Wkurzało ich też, że gość jeździł Passatem, zamiast przynależną gliniarzem Kijanką. Postanowiono więc teraz dać pokaz skromności i tym samym skompromitować do cna owe bizantyjskie zapędy poprzedników. Zdecydowano się więc na zakup raczej skromnych samochodów, choć jak wszem i wobec się podkreśla, bezpiecznych. Bo przecież właśnie o to bezpieczeństwo chodzi, nie zaś broń boże  o wygodne przewożenie dupy. I to pisiej dupy.

* Jestem na Facebooku i Twitterze