Czyj plecak bardziej niebezpieczny?

islamizacja-160126-1200600

Hasło “Stop islamizacji Polski” nie obrazuje w pełni i nie oddaje istoty problemów polskiej prawicy narodowej. A problem wbrew pozorom jest bardzo istotny. Bowiem było by zdecydowanie i nieporównywalnie lepiej,  gdyby obok pojawiło się drugie hasło, równie swojsko brzmiące „Stop putinizacji Polski“.

Zaś generalnie wspólnym mianownikiem są w tym przypadku tak zwani obcy.

Jakie diagnozy stawia przeto patriotyczna prawica? Okazuje się, że zagrożeniem dla Polski są nie tylko obcy, czyli uchodźcy z krajów islamskich. Zagrożeniem dla Polski, równie poważnym, są także polscy uchodźcy ze wschody, czyli repatrianci. Jakby nie patrzeć też obcy.

W sumie skutkuje to dość radosnym na swój sposób dysonansem, kiedy to jednego dnia wieczorem owa prawica drze szaty i pyski też drze, rozpaczając nad postawą rządu, który nic nie robi, aby rodaków przeszmuglować do ojczyzny, zaś następnego dnia rano protestuje przeciwko “bezmyślnej repatriacji Polaków wśród których aż roi się od agentów Putina”.

No i ci sputinizowani Polacy, zazwyczaj z Ukrainy, przyjeżdżają tutaj, wiją sobie gniazdko, za państwowe pieniądze, aklimatyzują się w “ojczyźnie”, tylko po to, by jątrzyć, uprawiać prosowiecką propagandę i donosić. Na dodatek, wielu z nich to prawosławni, a więc kto wie czy w sumie nie gorsi od tych muslemów, bo muslemy to muslemy od pokoleń, a ci to ewidentnie zdrajcy i odszczepieńcy, efekt jakiejś wschodniej i dzikiej schizmy.

Problem jest bardzo poważny, bo jeśli przeczyatmy komunikat z końca ubiegłego roku to dowiemy się iż

“…w zupełnie niezauważony sposób ponad 11,5 tys. osób pochodzenia polskiego znalazło się w Polsce i mieszka w Polsce, i wystąpiło o polskie obywatelstwo”.

Ile wśród niech jest agentów Putina tego nie wie nikt, ale przypuszczalnie może to być nawet połowa. A w ogóle te 11 tysi to pewnie tylko wierzchołek lodowej góry.

Jednym słowem więc jest źle moi drodzy, a nawet bardzo źle. Z jednej strony (zachód) napierają na nas hordy islamistów, z plecakami wypchanymi koranem i trotylem, z drugiej strony zaś (wschód) całkiem legalnie zalewają ojczyznę tzw repatrianci, z plecakami solonej słoniny i instrukcjami operacyjnymi od Putina.

W tej sytuacji trudno naprawdę być Polakiem, a jeszcze trudniej odnaleźć się w tej pogmatwanej rzeczywistości. Aż strach pomyśleć co też będzie się działo, kiedy do Ojczyzny gremialnie zaczną wracać emigranci z Anglii. Co będą mieli w plecakach i kto im za to będzie płacił?