Z piątku na sobotę

icon-piatek-1400600

icon-recommended-finger-80Rozumiem, że wszyscy rozumiecie o co w tym wszystkim chodzi. Tak, oczywiście, te 20 baniek Kaczyński (bo sejm to w sumie mało istotny tu element) przyznał Rydzykowi nie na szkołę broń panie boże, tylko na… teatr, ponoć tam prężnie działający. Teatr jest też ponoć epokowy, bo aktorzy występują w strojach z epoki. Dofinansowanie, jest w tej sytuacji, przynajmniej na pozór, całkowicie zgodne z prawem i zasadne. A szkoła jest bez wątpienia wspaniała, i jak mówi Rydzyk, „to najlepsza polska szkoła wyższa, nasza narodowa chluba i wizytówka Polski zagranicą“. Nie Uniwerek Jagielloński, nie Warszawski, a wylęgarnia kocmołuchów z Torunia. No i daliśmy im te 20 baniek, jak będziemy chcieli, to damy jej więcej, a wy co nam zrobicie?

Poza tym numer z teatrem jest stary i sprawdzony bo z upodobaniem stosowała go nieboszczka Platforma, dotując bezczelnie Świątynię Okropności Bożej w stolicy…, przepraszam poprawka, zgodnie z prawem dotując muzeum jakiegoś Jana Pawła II, które znajduje się ponoć w tej świątyni. Swoją drogą, to wielkie mi muzeum: para rozdeptanych kapci i trochę kudłów plus posoka we fiolce. Wartość dotacji w sumie – około 100 milionów złotych.

REKOMENDOWANE – 40 twarzy Jaworskiego: Kołtyn trzyma się dobrze

Niestety, dużo trudniej będzie miał pan poseł Jaworski. Bo tak jak Kaczyński z łatością przekonał nas o celowości dotowania Rydzyka, tak ów Jaworski będzie miał poważny kłopot z zebraniem 9 lutego w jednym miejscu prezesów banków. Bo ten Jaworski to chwilowo jest przy władzy i jako szef sejmowej komisji finansów, wezwał na dywanik owych prezesów, by tłumaczli się z podwyżek opłat po ogłoszeniu bankowego podatku.

Sprawa jest ogólnie znana, więc skupię się jedynie na trzech niewielkich uwagach.

Po pierwsze, każdy z owych prezesów zezna (zakładając, że w ogóle przyjdą, ale o tym za chwilę), że ewentualne podwyżki nie mają nic wspólnego z jakimkolwiek podatkiem.

Po drugie, pan poseł Jaworski, na dywanik to może sobie wzywać co najwyżej swoją zonę, albo kochankę jeśli ją ma (optymistycznie zakładam że i owszem, bo inaczej nie uchodziłby za tak gorliwego katolika), nie zaś prezesów banków, w wiekszości komercyjnych i zależnych od zagranicznych central. Jeśli przyjdą to tylko przez grzeczność, jeśli go zleją, a zleją, to z gracją i kulturą wprost proporcjonalną do wysokości swoich wynagrodzeń. Z tą żona to zreszta też nic pewnego…

Po trzecie, wszystko to do kupy jest zabawne i prowadzi do ogólnego wniosku, że w gruncie rzeczy pan poseł Andrzej Jaworski, to może się co najwyżej podotykać tam gdzie lubi się dotykać, nawet przed lustrem, no i może próbować się cmoknąć tam, gdzie bardzo chciałby się cmoknąć, ale niestety nie sięga. I nie mylę się być może, że Jaworski to nic nie może być może, o boże!

… Jestem na Facebooku i Twitterze