Prezydent chce czytać, choć nie wszystko przeczytał

czytanie-160131-1200600

icon-duda-wtf-55Pan rezydent Andrzej Duda nieustanie chce czymś zabłysnąć i odwrócić tym samym uwagę od swych wtop. Co więc robi (oprócz złego wrażenia oczywiście)? Zaprasza do narodowego czytania. Na rezydenckiej stronie termin ten zapisano wielkimi literami, z kompletnie niezrozumiałych jednak powodów.

Pisze do narodu przeto pan rezydent.

„Szanowni Państwo! W wyniku konsultacji przeprowadzonych z wydziałami filologicznymi uniwersytetów oraz Radą Języka Polskiego powstała lista wybitnych dzieł polskiej literatury. Znajdują się na niej: Chłopi Władysława Stanisława Reymonta, Noce i dnie Marii Dąbrowskiej, Wesele Stanisława Wyspiańskiego, Popioły Stefana Żeromskiego, Quo vadis Henryka Sienkiewicza. Każde stanowić może lekturę Narodowego Czytania. Zaproponowane utwory są nie tylko doskonałym przykładem bogactwa polszczyzny, ale również ważnym elementem naszej polskiej tożsamości, kształtowanej przez wielkie dzieła narodowej kultury. Zachęcam wszystkich Państwa, abyśmy wspólnie wybrali dzieło, które razem przeczytamy podczas wrześniowego spotkania z polską literaturą“.

Jeśli cała ta akcja zachęcić ma kogokolwiek do czytania, a do czytania zachęcać trzeba, przede wszystkim tak zwane młode pokolenie, no to zestaw lektur jest nieszczególnie szczęśliwy. Być może jest tak, że listę lektur konsultowano nie z „wydziałami filologicznymi uniwersytetów„, a jedynie z najważniejszą w Polsce uczelnią toruńska, która doskonale zastępuje wszystkie inne uczelnie.

W każdym razie, zmierzam do tego, że nawet zahartowany w boju z książkami czytelnik, trudno dziś już znosi Wesela, QuoVadisy a Noce o Dnie w szczególności. Więc te wielkie, zakurzone i pleśnią obrosłe dzieła, od czytania raczej odstraszają niż do czytania zachęcają.

Co powinno się propagować i polecać, nie wiem, ale zachęcać się powinno mądrze, adekwatnie do czasów w których żyjemy, nie zaś ramotami z epoki mojej babci.

Poza tym jak pan rezydent taki chętny jest do czytania i chętny do nawracania na czytanie, to niechaj w pierwszej kolejności i na pierwszym miejscu listy zamieści Konstytucję. Co więcej,  niechaj ją sam koniecznie wpierw przeczyta.

A jak ją przeczyta i zrozumie (co jest warunkiem koniecznym), to potem już ową Konstytucję „razem (sobie) przeczytamy podczas wrześniowego spotkania z polską literaturą“. Oczywiście jeśli w ogóle komukolwiek ta konstytucja będzie jeszcze potrzebna.

… Jestem na Facebooku i Twitterze