Selflustracja czyli jak dmuchać na zimne żeby nie było gorące

lustracja-160204-1200600

Po solowej akcji ministra Gowina sprzed kilku dni (wytknął liderowi KOD Kijowskiemu dziadka związanego ponoć z peerelowskim aparatem represji), w szeroko rozumianych szeregach partii władzy zapanowała lekka panika. Bo co będzie – zastanawiają się liderzy – jak w ramach odwetu ci z KODu zaczną lustrować naszych dziadków? Sprawa jest nadzwyczaj poważna i na wszelki wypadek należy dmuchać na zimne. Już wczoraj wieczorem do najbardziej zaufanych ludzi Prezesa i najbardziej na świeczniku wypinających dupę, poszła tajna oczywiście instrukcja, żeby w trybie pilnym rozpoznali stan „skurwienia się“ swych ewentualnych przodków. Jeśli w trakcie tej selflustracji wyjdzie coś nie tak i nie po myśli, to mają „natychmiast podjąć stosowne kroki“. Nie po to mamy kolegów a archiwach i ipeenach – głosi manual do instrukcji – żebyśmy czekali z założonymi rękami, aż coś się stanie.  

Oczywiście nie wszyscy dostąpią zaszczytu i przywileju urzędowego naprawienia swej rodzinnej historii, z przyczyn czysto technicznych po prostu. Nie da się tak w parę dni, a może jeśli sytuacja będzie tego wymagała w parę godzin, wyczyścić teczek personalnych z niewygodnych dokumentów.  Czyli kompromitujących dzisiaj papierów o służbie ojca w LWP, przynależności do bezpieki dziadka (babcia była tam sekretarką), albo współpracy z wrażymi służbami, maminej siostry a naszej cioci Balbiny.

REKOMENDOWANE: Czy biskup Mering to ubol?

W związku z tym Operacja „Czysta Atmosfera“ (ten kryptonim pojawił się dziś nad ranem), będzie w pierwszym rzędzie dotyczyła najbardziej prominentnych prominentów, tak prominentnych i tak znanych, że aż boję się tu publicznie wypowiadać ich nazwiska, tak jak boję się ujawnienia nazw owych służb, z którymi być może, a czasem na pewno, dziadkowie, babcie, bracia albo stryjkowie, nieopacznie kiedyś współpracowali. Oczywiście pod przymusem nigdy zaś po dobroci.

Partyjna drobnica będzie musiała nieco zaczekać.  Jak starczy czasu i mocy przerobowych, ich akta i rodzinne historie też z lekka się stuninguje.

Gdybym się nie bał tak jak się boję, to już dziś mógłbym podać nazwiska tych, którzy oświadczą, jeśli trzeba pod przysięgą,  iż nigdy nie mieli dziadka, a „łącznie ich nazwiska z nazwiskiem rzekomego przodka  [tu imię i nazwisko]  współpracującego rzekomo z aparatem bezpieczeństwa PRL / GRU / WSI / PZPR [niepotrzebne skreślić], jest oszczerstwem  i próbą oczernienia mojej zasłużonej da Ojczyzny rodziny, jak również nieudolną próbą zdyskredytowania mojej skromnej osoby”. Tego się spodziewajmy!