Co jest dziś ważniejsze: przyczyny katastrofy czy stan zdrowia Macierewicza

macierewicz-160205-1200600

„Wyjaśnienie przyczyn tragedii smoleńskiej będzie miało fundamentalne znaczenie dla określenia stanu bezpieczeństwa państwa”. To słowa Macierewicza wypowiedziane przy okazji wczorajszego powołania nowej komisji smoleńskiej. Pan Macierewicz to niewątpliwie postać szalenia zabawna i wyjątkowy ekscentryk, którego bez wstydu można by pokazywać w każdym cyrku, w zastępstwie zabronionych lwów. Są jednak pewne granice, których nie można przekraczać. Zmierzam do tego mianowicie, że o wiele bardziej zasadne byłoby stwierdzenie, że „Wyjaśnienie stanu zdrowia Antoniego Macierewicza, będzie miało fundamentalne znaczenie dla określenia stanu bezpieczeństwa państwa”. Bo jak gościa nie zbadamy i nie izolujemy w miarę szybko, to wszystkich nas zaraz wysadzi w powietrze. To po pierwsze.

Po drugie, bardzo mnie też niepokoi stan zdrowia (a może i umysłu) wszystkich tych innych, którzy bez mrugnięcia okiem zdecydowali się brać udział w tym kabarecie. Kabaret jest niestety dramatycznie marny, skecze do cna zgrane a puenta kompromitująca i kompletnie niezaskakująca. Znamy ją od pięciu lat z hakiem i nikogo już, poza kolegami pana Antka, ona nie śmieszy.

Więc albo to samobójcy, albo koledzy Antoniego z tego samego oddziału szpitala psychiatrycznego.

Poza tym, mam niestety dojmujące wrażenie, że oni tam wszyscy w tej komisji, całkiem dobrze się bawią i robią sobie z nas nieustanne jaja, tylko my naiwni i pozbawieni zdaje się poczucia humoru,  nie chwytamy istoty tego finezyjnego dowcipu. To prawdopodobnie coś na kształt, nowego Monty Pythona, tyle że jeszcze nie mamy tego świadomości.

REKOMENDOWANE: Mamy już Idiotę Roku 2016. Trudno będzie go pokonać!

Aktorów w tej grupie niepoprawnych dowcipnisiów jest aż 21, co prowadzi raczej do smutnego wniosku, że wariaci chodzą po ulicy, choćby Klonowej,  wystarczy jeno otworzyć drzwi. Nie  trzeba się więc szczególnie trudzić by ich znaleźć i żeby się ujawnili.

Co prawda reżyserem spektaklu, oraz autorem scenariusza jest Macierewicz, ale z powodu rozlicznych innych  obowiązków wyznaczył odpowiedzialnego za całość asystenta, w postaci doktora i inżyniera na dodatek Berczyńskiego.

Jeśli prawdą jest, że ów Berczyński był  konsultantem i programistą  Boeinga, to niezrozumiałe i deprymujące awarie ich samolotów (zwłaszcza Dreamlinera) stają się zdecydowanie bardziej zrozumiałe.

Innych członków zespołu z nazwiska nie wymieniam, bo nie chcę rodzinom robić dodatkowego wstydu, którego i i tak dość się już najedli.

Na koniec jedna jeszcze rzecz, która tym razem bardziej niepokoi niż śmieszy. W całe to tandetne dość widowisko, wciągnięta została chcąc nie chcąc armia, co niechybnie sprawia, że zdecydowanie bliżej jej dziś do CK Dezerterów, niż do armii.