Kapciowy do krakusów – otwórzcie się!

pielgrzymi-160216-1200600

Impreza prawie że tuż, tuż, a tu cały czas jakieś kłopoty. Szczególny powód do zmartwień ma pan kardynał Stach Dziwisz, główny animator tak zwanych światowych dni młodzieży. Wyobraźcie sobie bowiem, że krakowianie, te centusie i skończone mendy, nie chcą do swoich domów zapraszać pielgrzymów. Przyjedzie sobie przeto do Krakowa taki pielgrzym albo pielgrzymka, pomodli się, popije, może nawet poćpa (dilerzy na pewno pomocną dłoń do potrzebujących wyciągną), tylko spać nie będzie miał gdzie. Pola namiotowe małe, miejsc w hotelach, hostelach i tawernach jak na lekarstwo, a narodu przybędzie że ho, ho. Jedyna więc nadzieja była w tych krakusach, że pod dach pielgrzymów przyjmą. Tymczasem krakusy owe oporne jakieś takie, co Stacha niebywale martwi, bo to cieniem położyć się może na powadze i randze całej tej skrupulatnie wydawało by się obmyślonej imprezy. Ale Staś nie w ciemię bity i za pośrednictwem odzyskanego właśnie Polskiego Narodowego Radia, roztacza przed mieszczanami korzyści płynące z przygarnięcia pod dach jakiegoś rozmodlonego włóczęgi. Przekonuje, że opieka nad takim pielgrzymem może skończyć się samym dobrem.

„Wielu mówi: co im damy zjeść, kto ich będzie pilnował? A potem z doświadczenia wiem, że ci, którzy przyjęli, są wdzięczni. Tworzą się więzi, przyjaźnie, które owocują nawet małżeństwami, odwiedzinami. Fantastyczna rzecz. Radziłbym otwierać się. Otwórzcie się na drugiego człowieka, on nic wam nie zabierze. A serce wam zostawi.”

Otwierając się na tego człowieka, ustalmy jednak podstawowe szczegóły, bo zdaje się kardynał lekko naciąga rzeczywistość. Przede wszystkim nie trzeba będzie pielgrzymom dawać jeść, bo one postne w tych dniach będą, żyć będą i strawę duchować czerpać będą ze swej głębokiej wiary w stanie apogeum akurat będącej.

Nie ma też mowy o jakimkolwiek „pilnowaniu”, bo po pierwsze brzmi to obraźliwie (nim człowieka zobaczymy już traktujemy do jak złodzieja), a po drugie, niby czemu miałoby się pielgrzyma pilnować?

Pamiętajmy, że to są przecież katolicy, a więc ludzie nadzwyczaj prawi, uczciwi i niezwykle miłosierni i okradanie przez nich bliźnich w ogóle nie wchodzi w grę. Jeśli ktoś myśli inaczej, niechaj pierwszy rzuci kamieniem. Byleby nie za dużym!

Tak więc tu Stach wyraźnie tu przesadził. Z resztą absolutnie się zgadzam.

Cieszy mnie przeto, że Stach w takich sytuacjach nie zawodzi, ale umówmy się że nie może zawieść, bo to stara, zaprawiona w boju rajfura, która nie takie numery już aranżowała.

Krakusi i krakuski, otwórzcie się przeto na owych obcych. Przyjmijcie pod swój dach pielgrzyma, albo jako się rzekło pielgrzymkę (chodzi o pielgrzyma płci kobiecej), otwórzcie się na więzi i nowe przyjaźnie i nawet jak dziewięć razy z rzędu dostaniecie po gębie, to za dziesiątym razem pewnie się uda. Warto spróbować, bo tym sposobem podupczycie sobie, albo was podupczą za friko. A jak szczeście dopisze to może nawet zakończy się to małżeństwem, lub w najgorszym razie odwiedzinami, czyli kolejną porcją niezobowiazującego seksu.

Tylko proszę nie przesadzajcie. Zwłaszcza stare panny o to proszę, bo parę dziesiątków lat zaniedbań nie da się odrobić w ciagu pięciu dni. Aha, no i niech klerycy porządnie się wreszcie podmyją księże Stanisławie. No to z bogiem.