Geniusz z broszką w zbyt ciasnej spódnicy

szydlo-150828-1100550

Upór z jakim prawicowe i pisowskie media próbują zrobić z Szydło kogoś innego, niż jest w rzeczywistości, budzi uznanie. Ulubiona metoda to konfabulacja i przypisywanie Szydłowej cech, których ta nie ma i nigdy nie miała. Tylko po co to wszystko? Doskonale koledzy pisiaki wiecie, że ta wasza Szydło, to zwyczajne popychało i wiecie również, że z kawałka szkiełka niewiele da się zrobić. Nawet Żyd Abraham Mojzesovicz, najznakomitszy jubiler z Amsterdamu, nie zrobi z tego szkiełka diamentu. No fuckin’ way! Jak sobie tak czytam różne prasowe prawicowe pisie enuncjacje, to wychodzi mi z tej paplaniny, że pani Beata Szydło, to wręcz ewenement, to polityk extra klasy, postać wielkiego nadzwyczaj formatu, że Europa w zachwycie przed nią chyli czoła, bo od lat nie widziała tak wielkiego i tak charyzmatycznego przywódcy. No, taki mniej więcej portret wyłania się z tych brukowców i gadzinówek.

Wystarczy choćby po samych tytułach polecieć (dobre tytuły, to zabieg w pełni uzasadniony, gdyż przeciętny i liczny w swej szarej masie pis-elektorat, nic poza tytułami nie jest w stanie przeczytać i niewiele więcej zrozumieć). I tak czytam:

„Szydło głównym rozgrywającym na unijnym szczycie”, albo też „Premier Szydło zgasiła dziennikarza za zakupy w lumpeksie”, albo też „Mamy polityka światowego formatu. Europa zachwycona skutecznością i politycznym kunsztem premier Beaty Szydło”. Lub jeszcze na koniec: „Szydło powstrzyma Brexit. Rozpoczyna się szczyt”. No, zawrót głowy od sukcesów.

Mamy geniusza i trzeba było dwudziestu pięciu lat z okładem, żeby go odkryć i żeby się o tym przekonać. Może to być nawet nasz towar eksportowy, więc postuluję, aby czym prędzej ten towar sprzedać, póki można za ów geniusz jakąś sensowną kasę dostać. Za chwilę się połapią i będzie kłopot.

Autentycznie się bawię, a nawet momentami tarzam się ze śmiechu, kiedy to dowiaduję się, że wedle tej prawicowej prasy mamy oto nowego Kopernika, Kopernika polityki, który – jakże by inaczej – po raz kolejny wstrzyma słońce i ruszy ziemię, acz błagam niechaj eksperymentuje z tym słońcem w Warszawie, w wilii Kaczyńskiego, nie zaś na europejskich parkietach. No i niech się nie poparzy!

Niestety zła wiadomość jest taka, że geniuszu premier Beaty Szydło jakoś dziwnym trafem nie zauważyły zagraniczne media, choć – przyznać trzeba – zauważyły i opisały grubą smycz, a w zasadzie postronek, na jakim ta premier chodzi, oraz pochwaliły sposób w jaki aportuje Kaczyńskiemu. Czyli jednak rzuciła się w oczy, acz niekoniecznie w sposób o jaki nam chodziło.

Więc jeśli jakaś tam Gazeta Wolska czy coś w tym rodzaju,  pisze o Europie zachwyconej „skutecznością i politycznym kunsztem premier Beaty Szydło”, to najprawdopodobniej chodzi o bar Europa w Brzeszczach, gdzie przyszła premier terminowała.