Oczekując na film który stanie się legendą

kaczynscy-160220-1200600

Po obejrzeniu w czwartkowy wieczór propagandowo perfekcyjnego filmu o Bolku Wałęsie, sfingowanego… to znaczy chciałem napisać sygnowanego przez Grzegorza Brauna, pilnie oczekuję dzieła o innym,  niezwykle barwnym i  znamienitym,  a kto wie czy nie najznamienitszym bohaterze polskiego podziemia niepodległościowego. Oczekuje otóż z niepokojem i niecierpliwością filmu dokumentalnego o złożonych losach Jarosława Kaczyńskiego i jego rodziny. Przede wszystkim chciałbym, aby w owym filmie w miarę możliwości, padły odpowiedzi na proste w formie, choć skomplikowane w treści pytania. Zaznaczam, iż pytania te są nie nowe, raczej powszechnie znane, po wielokroć tu i ówdzie zadawane, tyle tylko, że jak na razie nikt na nie nie odpowiedział. Bo wszystko odbywa się wedle zasady, że gadał dziad do obrazu a obraz ani razu.

Niechaj więc pan Cenckiewicz, koniecznie z panem Gontarczykiem przybliżą nam następujące kwestie.

I tak po pierwsze, jakiż to nieprawdopodobnie cudowny przypadek sprawił, iż ojciec Jarosława (kiedyś również Lecha), zrobił tuż po wojnie tak zawrotną rzec można karierę? Pamiętajmy, iż ów Rajmund był AK-owcem i powstańcem warszawskim (acz niekoniecznie dokumenty to na 100% potwierdzają), a o ile mnie pamięć nie myli, AKowcy w owym czasie mieli bardzo przesrane. Hurtowo trzymano ich w pierdlach, podtapiano, do jaj podłączano prąd, bywało że stawiano pod ścianą bez możliwości opuszczenia rąk i odwrotu. A tymczasem Rajmund… od stalinowskiej władzy zamiast koi w celi na Rakowieckiej, dostaje przyjemną miejscówkę na Żoliborzu, jakieś 150 kwadratowych metrów albo i więcej, czyli coś, co było absolutnie poza zasięgiem przeciętnego obywatela ludowej ojczyzny, o AKowcach nie wspominając.

Ale co tam żoliborski apartamencik…

Ten bohaterski żołnierz AK, nota bene mąż nie mniej bohaterskiej sanitariuszki AK, wpierw, w 1945 roku, w ekspresowym tempie zaczyna i kończy politechnikę łódzką (w rok z hakiem), a następnie zostaje – uwaga – pracownikiem warszawskiej Politechniki, czyli nie byle co w owym czasie.

Inni AKowcy jeśli szczęśliwie przeżyli i akurat nie siedzieli w pierdlu, nie dość że nie mogli się uczyć, to jeszcze z robotą mieli pod górę. Mogli co najwyżej być dozorcą na budowie, bo bycie sztaniarzem w knajpie wymagało już koneksji z bezpieką.

A pan Rajmund, proszę bardzo… atrakcyjna posada, prestiżowa pozycja społeczna i niezgorsza całkiem pensja, pozwalająca na dostatnie i bezstresowe życie całej rodzinie. Dla wielu autentycznych AKowców, brzmi to jak ponury żart.

Co więcej, dzieci politechnika Kaczyńskiego, cieszą się dostatkiem oraz sławą, bowiem grają w filmach i bywają gwiazdami telewizji (napisanie reżimowej brzmi dziś zbyt lajtowo), czym w wyraźny sposób odróżniają się od innych dzieci AKowców, którzy albo rodziców już nie mają, albo zaraz ich stracą.

Można by też oczekiwać odpowiedzi na inne jeszcze, fundamentalne wręcz pytanie, jakim to cudem owe dziecię Rajmunda, Jarosław Kaczyński, prominentny ponoć opozycjonista, który walczył z komuną jak nikt inny, jako jedyny z otoczenia i doradców Lecha Wałęsy nie zostaje internowany i jako jedyny nie ma przyzwoitej (dwa świstki na krzyż się nie liczą) esbeckiej teczki. Wszyscy mają a on nie.

Bardzo mnie też dziwi i zastanawia – i oczekiwał bym, że film jakoś mi to wyjaśni – dlaczego Jarosław kategorycznie odmówił podpisania lojalki, a bezpieka bez oporów to łyknęła. I dlaczego w przeciwieństwie do innych opozycjonistów, zwolniła go tak po prostu do domu, i nigdy potem, aż do czesu przewrotu roku 1989 nie nachodziła go w domu, nie rewidowała i w inny sposób nie prześladowała.

Reasumując: autorów przyszłego filmu proszę o wyjaśnienie tej zastanawiającej zagadki i niecodziennej zbieżności faktów. Czym takim mógł zaimponować ludowej władzy skromny żołnierz AK i powstaniec Rajmund Kaczyński, że owa mściwa zazwyczaj w takich przypadkach władza, otoczyła jego samego oraz jego rodzinę tak szczególną troską? Kim jest i jaką rolę w życiu rodziny odegrał płk. Wilhelm Świątkowski? Jaki drodzy państwo racjonalnie wytłumaczyć te fakty: ofiarowanie Rajmundowi Kaczyńskiemu przez stalinowską władzę willi na Żoliborzu, intratne stanowisko na Politechnice Warszawskiej, dostatnie życie akowskiej rodziny (łącznie z karierą filmową dzieci), oraz brak internowania i w ogóle jakiegokolwiek zainteresowania Jarosławem Kaczyńskim przez władze stanu wojennego i późniejsze.

O tym powinien być ten film, a ja już wygodnie siadam w fotelu czekając na jego rychłą premierę.