Lotnisko imienia Nieznanego Agenta

gdansk-lotnisko-160224-1200600

Poseł Andrzej Jaworski,  które darzę wprost niezmierzonymi pokładami  braku szacunku (niezmiennie zresztą od lat) postuluje, by w trybie pilnym, czyli natychmiastowym, odebrać imię Wałęsy gdańskiemu lotnisku. Proponuje,  by w zamian lotnisko wabiło się imieniem Solidarności lub Anny Walentynowicz. Myślę, że  to emocjonalna i nie do końca przemyślana propozycja. Bo po pierwsze,  skoro na czele całej tej Solidarności stał, przez płot w jej imieniu skakał i porozumienia w jej imieniu podpisywał, niejaki  Lech Wałęsa ps. Bolek, to umówmy się, nie jest to najlepsza rekomendacja dla organizacji. Co więcej wraz z Wałęsą strukturą tą kierowali z drugiego rzędu i Bolkowi doradzali różni tacy, których nazwiska teraz wstyd wymieniać, a którzy na bank byli sprzedawczykami, zdrajcami, agentami i szubrawcami z najwyższej półki. Więc proszę panie pośle wypchać się ze swoją propozycją.

Nie mamy zamiaru, my naród polski (kurwa wasza mać), wymieniać nazwiska agenta na nazwę agentury. To po prostu jest i bez sensu i bezcelowe.

Po drugie, wstrzymałbym się również z tą Anną Walentynowicz, bo ta Anna też była członkiem tej samej wątpliwej organizacji co i Lech Bolesław Wałęsa, więc najprawdopodobniej poza smoleńską ziemią ma coś więcej za paznokciami.

Ich drogi tzn. Anny i Lecha, swego czasu się co prawda  rozeszły, ale nikt do końca dziś nie wie, czy za sprawą honorariów za raporty, czy za sprawa adresatów raportów. Lech być może nalegał na pisanie notatek dla SB, zaś Anna być może preferowała CIA lub coś podobnego. Moje przypuszczenia są tylko bezpodstawnymi przypuszczeniami, ale myślę sobie, że skoro w tej Solidarności wszyscy na wszystkich donosili, więc czemu Anna miała by nie donosić? Poczekajmy, może wkrótce, za dzień, za miesiąc a może za rok, odnajdzie się cudownie również jej zagubiona jakaś teczka. I co wtedy, znów będziemy zmieniać nazwę lotniska?

W prywatnej rozmowie pan poseł Jaworski twierdzi, że w sumie najlepszą nazwą dla gdańskiego portu lotniczego było by imię wyjątkowo nieskazitelnego na tym tle Lecha Aleksandra Kaczyńskiego. Szczerze jednak mówiąc,  to ja nie wiem jak bardzo nieskazitelny był Lech Kaczyński i dlaczego był tak nieskazitelny.

Umówmy się bowiem, że kto jest dziś bardziej nieskazitelny tym bardziej jest podejrzany! 

A przeszukaliście już koledzy piwnice w domu u Jaruzelskiego? Może jest tam teczka TW „Aleksander”?  Poza tym koledzy z PiSu, na boga, opamiętajcie się. Patrząc bowiem na historię owego Lecha, a zwłaszcza na to jak gość skończył, wydaje się,  iż nie jest to postać najlepsza do patronowania jakiemukolwiek lotniczemu przedsięwzięciu. Może przynieść pecha.

PS. Uważajcie też z Wojtyłą, gdyby co, bo nie wiadomo czy tego papieżowania to też mu Kiszczak nie załatwił.