Z piątku na sobotę

reading-tablety-1200600

Zbliżający się Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, pobudził narodową również telewizję do działania. Za wszelką cenę chce udowodnić, że jest narodowa. Słudzy Kuraka zmajstrowali przeto spocik „upamiętniający“ wałęsających się po lasach powojennych “partyzantów“, walczących z Ruskimi, z władzą i – najczęściej – ze zwykłymi obywatelami. To ostatnie zresztą najlepiej im wychodziło. Spot jest kwiecisty i patriotycznie dosadny, tak jak dosadnie piękna i wierna ideom jest jego autorka Ewa Świecińska pseudo Świeczka (kto nie zna i nie widział niech żałuje). 

Cytuję za TVP:

„Narrację spotu, przeplataną odtworzoną sceną walki, prowadzą bohaterowie antykomunistycznego podziemia. W swoich domach, z archiwalnymi fotografiami w dłoniach, mówią dlaczego zostali w lesie“.

Zostali, bo byli, młodzi, głupi i kazali im zostać pod groźbą kuli w łeb, ale o tym w filmiki ani mru, mru.

Ujawnione w tym produkcyjniaku wizerunki kilku żyjących ciągle „leśnych“,  są historiami z pewnością za serce chwytającymi. Zwłaszcza opowiadane po latach, kiedy wyobraźnia podpowiada to co ominęło człowieka w życiu, a więc kolory są żywsze, a wspomnienia dziwnym trafem barwniejsze. Ciekaw jestem jedynie, czy taki Henryk A., będąc w tym NSZ i broniąc oczywiście ojczyzny jak nikt dotąd, wycofywał się razem z Niemcami i pił wódkę z oficerami gestapo, czy może tylko pił wódkę? Albo Józef B. Czy będąc w wesołych nadzwyczaj jak zeznają świadkowie drużynach „Łupaszki” i „Burego”, mordował bogu winnych cywilów i odmiennych narodowo, łupił wsie i chałupy, czy tylko się temu przyglądał i napawał widokiem. Ot takie mam dziś pytania do nowego sortu narodowych bohaterów.

NIEDOWIDZĄCA

lichocka-160227-800

Joanna Lichocka (portret pamięciowy powyżej) mówi mniej więcej tak jak wygląda, czyli wyjątkowo nieapetycznie mówi. A co mówi? O wspomnianej tu już wyżej telewizji publicznej mówi. „Mamy więc znaczącą poprawę stanu debaty publicznej w Polsce. Nie ma też cenzury informacji“. Mam wątpliwości, czy pani redaktor i poseł Lichockiej pomoże w jakiś sposób chirurg plastyczny, natomiast jestem wprost przekonany, ze pomoże jej dobry okulista. Ma bowiem poważną wadę wzroku. Widzi tylko na różowo.

NIE ZGINĄŁ A POLEGŁ

Czytam:

„Janusz Kurtyka, były prezes IPN, który zginął w tragedii smoleńskiej, otrzyma pośmiertnie Krzyż Wolności i Solidarności. Przekazanie odznaczenia państwowego odbędzie się w niedzielę w Auditorium Maximum UJ w Krakowie“.

Dalej czytam, że ów Krzyż Wolności i Solidarności odbierze wdowa po byłym szefie Instytutu Propagowania Nienawiści (w skrócie IPN) Zuzanna Kurtyka. Duma serce me rozsadza, choć dwie kwestie mącą radość. Martwi mnie po pierwsze, że mimo upływu lat, nie wszyscy na tej prawicy potrafią zachować pion i nadal wypisują bzdety. Tym bardziej to boli, że kardynalne błędy robi tak doświadczony gadzinowiec jak wPotylice.

Otóż koledzy Karnowscy, opierdolcie kogo trzeba i czym prędzej poprawcie straszny błąd: pan prezes nie „zginał“ tylko „poległ“. Pilnujcie kochani porządku, bo na razie to burdel wyjątkowy macie w tym archeo.

Tak szkolne błędy obniżają waszą rangę i obnażają wyjątkowe nieuctwo jakie panoszy się w redakcji.

Po drugie zaś, z żalem przyjmuje do wiadomości, że na uroczystości nie pojawi się pani Hejke. Mogła by zaświadczyć o świętości prezesa. Niestety nie ma czasu, jest zajęta Rachoniem. Ustalamy kim w tej chwili zajęty jest Rachoń.

HMMM

Aha… I na koniec rzecz istotna być może. Otóż okazuje się, no na razie tak na 99%, że kwity na Wałka z kiszczakowej szafy są raczej fałszywkami. IPN póki co zszedł z peryskopowej w pełne zanurzenie, a prawicowe media mainstreamowe, nieśmiałe puszczają na ten temat bąki. Koledzy, nie ma lekko, będzie boleć i będzie śmierdzieć. Swoją drogą ciekaw jestem jaki numer zastosujecie, by to odkręcić i się wybielić.