Typuję cel kolejnego nalotu IPN

dom walesy-160301-1200600

Po wczorajszym wieczorowo-nocnym najściu na dom Jaruzelskiego, czas na poważne przemyślenie swojej sytuacji winien sobie z pewnością dać Lech Wałęsa. Co prawda Wałęsy nie ma na słynnej już liście „21”, obejmującej najważniejszych peerelowskich aparatczyków, ale nie ma go tam tylko dlatego, że nie był peerelowskim aparatczykiem. Wszystko inne przemawia na jego niekorzyść. Po mojemu jest tylko kwestią czasu, i to krótkiego, jak ipeenowskie szwadrony teczkowe wlezą z butami do jego domu. Na logikę podstawy by były, no bo jeśli prawdą jest, że Wałek będąc prezydentem hurtowo ściągał (via Milczanowski) do swojego biura swoje własne teczki, to te teczki teoretycznie gdzieś muszą być. Oczywiście  mogły zostać zniszczone, ale mogły też ocaleć. Leżą sobie teraz spokojnie jeszcze w wałęsowej piwnicy, albo w starej szafie gdańskiej w przedpokoju.

Jednym słowem pewności co do ich losu nie ma, ale tym bardziej pilnie trzeba by to sprawdzić, póki IPN jest jeszcze w cugu, a opinia publiczna otwarta na pozytywny przekaz. Jest klimat do tego typu ekscesów i klimat należy wykorzystać.

Sprawa jest poważna również dlatego, że – jak wiecie i się domyślacie – na niczym na razie spełzły kolejne próby odnalezienia teczek na Kaczora. Nie było ich u Kiszczaka, nie było u Jaruzela, może więc kolejny strzał będzie celny? Kto jak kto, ale właśnie Wałek miał kilka powodów,  by teczki te zbunkrować  i trzymać Kaczora za jego kaczy kuper lub za kacze jaja. Przygotujcie się więc na kolejne sensacyjne znaleziska.