Ja na innej półce wrażliwości mieszkam

Wczorajszy dzień parchatych do niedawna bohaterów, teraz niezaprzeczalnych gwiazd naszej historii, pobudził co bardziej krewkie umysły do ponadnormatywnego wysiłku. A wymyślali głupstwa na wyścigi. Niestety,  jak obserwuję teraz tę naszą „pamięć historyczną” i paletę wzorów do jakich się odwołujemy, to się zastanawiam na jakim świecie i w jakim wieku żyjemy. Bo jeśli jedynym i  w zasadzie podstawowym kryterium polskości, patriotyzmu i honoru jest teza, że jakoby w owych czasach las był jedynym słusznym wyborem, reszta zaś  to były różne  odcienie zdrady, to jakakolwiek dyskusja z takimi Prawdziwymi Patriotami i z takimi Prawdziwymi Polakami zwyczajnie nie ma sensu. Bóg, honor, chuj i dupa, plus krwi i trupów kupa. Nie odpowiada mi taka polskość i taka filozofia życia.

Domorośli ideolodzy dni dzisiejszych krnąbrnie przeraźliwych, wybierając ze współczesnego panteonu bohaterów tych co bardziej obrzydliwych,  usiłują mnie i innym wmówić, że  Dzień Żołnierzy Wyklętych dostarcza jakiś wzorców. Wzorców godnych uwagi, których koniecznie trzeba przestrzegać. Czyli jakich?  

Że ojczyznę trzeba kochać ponad życie i jak ta sobie zażyczy, to życie to za nią należy oddać bez wahania, bez zastanowienia, bez sensu zazwyczaj? Jeśli tego właśnie ma uczuć (i być wzorcem) przykład wyklętych, to bardzo sorry, ale on zupełnie do mnie nie trafia. Ja na innej półce wrażliwości mieszkam.

Chodzi o to  moi drodzy, że życie to rzecz bardzo konkretna, niepowtarzalnie jedyna. Życie jest tylko jedno, nieodwracalnie jedno i należy je przeto mądrze do końca wykorzystać. Bo życie to bardzo przyjemna rzecz jest. Można oczywiście z umiarem popijać, popalać, uprawiać ekstremalne sporty, ale wszystko to dla przyjemności, nigdy zaś z obowiązku.

Stąd też jakaś porąbana całkowicie koncepcja, by poświęcać je w imię jakiejś mniej lub bardziej konkretnej ojczyzny,  jest dla mnie bezużyteczna, bo bezsensowna i nie do przyjęcia.

Ojczyzna Drodzy Bywalcy, to rzecz bardzo umowna bowiem. To wedle mnie wcale nie kraj w którym się urodziłem i w który zazwyczaj z musu mieszkam. Ojczyzna – jeśli posługiwać się tym wytartym terminem – to kraj w którym w danym momencie czuję się najlepiej. Dziś to jest być może Polska, za rok Nowa Zelandia, a za lat kolejnych dziesięć Kanada albo może znów Polska. Ojczyznę więc jednym słowem, można sobie wybrać, wedle życzeń i upodobań, życia zaś bezwzględnie nie, bo jest ono tylko jedno. Więc należy je szanować, w tym sensie również, by spędzić je jak najciekawiej, jak najwygodniej, komfortowo na tyle na ile można, ograniczając do minimum stresy. Tylko idioci są  w stanie je poświęcić dla jakiegoś mocno wyimaginowanego bytu. Dlatego też – tu wracam do początku – przykład postawy żołnierzy wyklętych niczego mnie nie uczy, nie jest dla mnie żadnym wzorcem, jedynie ostrzeżeniem przed życiowymi pułapkami złych postaw i jeszcze gorszych wyborów. Fine!

PS. Powyższy luźny i ogólnikowy bardzo zestaw moich poglądów jest drogowskazem, którym z powodzeniem posługuje się od paru dziesiątków lat. Jest receptą uniwersalną, ale – zdaję sobie sprawę – nie przez wszystkich akceptowalną. Ludzi myślących inaczej (“bóg-honor-ojczyzna”) uważam za ułomnych, acz ich wybory szanuję. Choć wiem, że niektórzy mnie nie przeczytają, ani nie usłyszą, bo pewnie nie żyją.

Jestem na Facebooku i Twitterze

Reklamy

Opublikował/a

Prawie wszystkie opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty prawdopodobnie zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

9 thoughts on “Ja na innej półce wrażliwości mieszkam

  1. Oczywiście mylisz się co do ojczyzny , bo ojczyzną twoją jest kraj w którym się urodziłeś ty i twój ojciec i jego ojciec … Chociaż również uważam , że świat nie powinien mieć granic , ale czasami trudno mi sobie wyobrazić to , że obok mojego domu islamista kamieniuje żonę , albo kocha się z kozą , a grupa nazistów stoi z wyciągniętą prawą ręką a w lewej trzyma pałę do bicia …A wracając do ,,Gówniarstwa ” z patriotycznym zacięciem , to ciekawy jestem dlaczego Duda w płomiennym przemówieniu podczas wczorajszego nowo powstałego święta ,,Bandytów przeklętych ” nie rozwinął wizji i nie powiedział prawdy , na czyje rozkazy , ci bohaterowie mordowali polaków i co by było jak by wygrali ? Czy tchórze którzy wywołali wojnę i zamiast walczyć to uciekli do Anglii razem z całym polskim złotem , mieliby powrócić i dalej rządzić ? jeżeli tak , to jak by ta polska wyglądała obecnie ? I czy według Dudy , polskie wojsko które wyzwoliło Polskę z pod okupacji hitlerowskiej , to bohaterzy czy zdrajcy ?

    1. @andrea calabrone
      Na ostatnie pytanie chętnie ci odpowiem. Nie wiem, co prawda, kim są wymienieni przez ciebie według Dudy, ale zapewne podziela zdanie jakiegoś „wyklętego”, którego awansował właśnie na generała. A osobnik ów powiedział coś takiego: To symboliczne, że ta uroczystość (poświęcenie czegoś tam, dla uczczenia czegoś tam) odbywa się tu, na Pradze, zajętej przez wojsko zdrajcy Berlinga i sowieckich bandytów we wrześniu 1945 roku (sic!). Co pan rezydent i jego świta skwitowali burza oklasków.

  2. „Tylko idioci są w stanie je poświęcić dla jakiegoś mocno wyimaginowanego bytu.” – I bardzo dobrze. Dzięki temu wzrasta statystyczny IQ. Żeby tylko nie czynili krzywdy innym. Najlepiej żeby po prostu popełniali samobójstwo.

  3. Ja tam jestem mocno ciekawa, który z tych wychwalających „wyklętych” złapałby za broń w obronie ojczyzny? Przypuszczam, że spieprzali by przez współczesne Zaleszczyki, ino benk 😉

  4. Ubi bene ibi patria, alternatywnie, ubi panis ibi patria. Definitywnie. Jest jeszcze pojecie obywatelstwa zakladajacego lojalnosc, aktywna znajomosc podstaw prawnych, prace dla ogolnego i swego dobra, a te wcale nie musza dotyczyc tylko miejsca urodzenia.

  5. Wpierw poczytajcie sobie dogłębną analizę Ernesta Skalskiego
    http://www.liiil.pl/1456817199,Ernest-Skalski-Prawda-i-kult.htm a może zrozumiecie tamte złożone czasy.
    Dzis potomkowie tych co donieśli na UB na „żołnierzy wyklętych” i sami przyczynili się do ich zagłady stawiają pomniki i w mundurach strażackich czynią honory,a rodziny tych „wyklętych” pierwsze co robią to występują do państwa o „należne odszkodowanie”i skwapliwie je biorą Tak było z „rodzina”Ognia czy Burego
    I teraz wiecie co jest dziś grane? Ot Polska to właśnie i nasze „narodowe losy” i zwyczaje.

  6. Pozwolę sobie na pewnego rodzaju votum separatum wobec nihilistycznej opinii typu „ubi patria” etc… Może dlatego, że zbliżam się nieuchronnie do finału życia?
    Dla mnie Ojczyzna to w naszej cywilizacji zdecydowanie jedna z niewielu obiektywnie istniejących wartości, których nie da się zmienić – jak matki i ojca z odziedziczonymi od nich genami.
    Inna sprawa, że gdy słyszę jak „błazny i szuje” ochoczo gardłują za „oddawaniem życia za Ojczyznę”, odczuwam odruch wymiotny.
    Trudniej jest bowiem żyć dla ojczyzny niż dla Niej umrzeć. A najtrudniej niekiedy żyć w Niej.
    – Czy ktoś z Was wyobrażą sobie oddających życie z Ojczyznę – Kurskiego, Romaszewskiego, Dudę, Kaczyńskiego, Macierewicza z jego doradcą aptekarzem, Wałęsę, Szydło, Gwiazdę, Błasikową,Głódzia, wdowy po Edgarze czy Wassermanówną [lub nie daj Panie Boże – arcyeminencję Dziwisza]? Przepraszam tu tysiące niewymienionych „patriotów” szczególnej troski za ich pominięcie…
    – Moja wyobraźnia tak daleko nie sięga. Przy nich „doktor” Nikodem Dyzma to niedościgniony wzór doskonałości obywatelskiej i wszelakiej innej – z erotyczną nie na końcu.
    – Dla mnie „Żołnierze Wyklęci” to tylko pospolite bandziory [które dwukrotnie w ciągu jednej nocy chciały mi rozstrzelać ojca za to, że w 1944 roku w wyzwolonym od Niemców mieście poszedł pracować do fabryki, by zarobić na utrzymanie żony i dwójki dzieci, bo „pracujesz skurwysynu dla komunistów”]. Nie ten osobisty wątek jest jednak podstawą mego osądu.
    – Gdzie te gnojki były w latach 1939-44/45?
    – Z kim ci gówniarze, półanalfabeci, zapite bimbrem dziecioroby wtedy walczyli?
    – Gdzie byli ich ideologiczni i „wojskowi” szefowie?
    – Oni po wygnaniu Niemców przez Armię Czerwoną i LWP zabili więcej chłopów biorących ziemię z parcelacji, robotników i ich dzieci niż Niemców,Rosjan i polskich „komunistów” razem wziętych… Jeszcze w 1963 roku niejaki Lalek… Też „bohater”…

     Poza tym... Idzie ku lepszemu...  Rosną nam szeregi kombatantów. Mój kolega i rówieśnik został jednym z nich. A jesteśmy obaj z roku 1939... Czy to nie jest piękne? 
    

    – Chociaż… Gdy widzę legitymację Krzyża Walecznych pewnego urodzonego w 1949 roku wydaną przez pogrobowców WiN za zasługi w walce o Ojczyznę tegoż kurdupla oddane w latach 1939-47, to co… mam płakać ze śmiechu czy śmiać się przez łzy?

    Pomniki... No cóż... Nasze dzieci i wnuki będą miały co burzyć... Głupie to, jakże jednak narodowe"...
    

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s