Słowo wstępne przed spektaklem to dopiero będzie spektakl

spotlight-160302-1200600

Skandaliczna decyzja przyznania Oscara skandalicznemu filmowi „Spotlight“, w rodzinnym kraju Wojtyły i ostatniej ostoi prawdziwego katolicyzmu, musi się spotkać z właściwym przeciwdziałaniem. Ludzie owczym pędem zaczną teraz walić do kin i w tej sytuacji nie można tych widzów zostawić bez wsparcia i rzetelnego wytłumaczenia z czym w istocie mają do czynienia. Proszę państwa, zrobienie z bezczelnego i brutalnego, pozbawionego skrupułów polowania na bostońskich księży filmu fabularnego i dodatkowo jeszcze nadanie mu nienależnej rangi poprzez przyznanie tego całego Oscara (wiadomo, znów Żydzi), dowodzi, iż mamy do czynienia, nie po raz pierwszy zresztą, z zakrojonym na szeroką skalę spiskiem. 

Są po prostu na świeci ludzie, którym atakowanie, poniżanie i obrażanie katolików sprawia przyjemność i z zajęcia tego zrobili wręcz misję.

〉〉〉 REKOMENDOWANE DZIŚ: Mimo że to dopiero luty, trwa jednak zażarta walka o tytuł

Polski widz jest jaki jest, i w swej szarej masie będzie skory uwierzyć w te do cna zmanipulowaną historyjkę. Dlatego też pan minister od kultury, zwany czasami zupełnie bezpodstawnie ministrem kultury, podjął decyzję, aby od najbliższego weekendu, we wszystkich kinach, każdy seans tego „działa“ był poprzedzony odpowiednim słowem wstępnym. W instrukcji do prelegentów minister zaleca:

„Jeżeli ten film ma być elementem katharsis, to musi mieć wymowę, z którą prawdziwi katolicy się zgadzają i którą odbierają jako swoją. Nie można robić katharsis wbrew ludziom głębokiej wiary, dla który zarówno ta wiara jak i kościół, są nienaruszalną świętością. Oczywiście trzeba czasami mówić rzeczy przykre, nawet brutalne, ale nie można manipulować faktami i nie może być tak, że marginalna i niewiele w sumie znacząca historyjka, urasta do rangi obiektywnego obrazu zepsucia całego bez wyjątku kościoła katolickiego. My Polacy na to się nie godzimy!“

Perelegenci wokół tej tezy mają zbudować właściwą dalszą narrację.

Ponieważ czasu było mało, minister od kultury postawił na sprawdzonych już prelegentów i specjalistów. W 15-minutowym spocie poprzedzajacym film, wystąpią przeto panowie Krzysztof Kłopotowski, Piotr Gursztyn, oraz Maciej Świrski. To zaprawieni w boju fajterzy, najemnicy, skłonni wygłosić za parę groszy każdy idiotyzm. To oni kilka dni temu, w publicznej jak najbardziej telewizji, odprawili z kwitkiem obrazoburczy i polakożerny film „Ida“.

Przy okazji pan minister zapowiedział, że on jako ministerstwo, wspólnie z Instytutem Sztuki Filmowej (czy jakoś tak) podjęli właśnie decyzję o sfinasowaniu, a tym samym rozpoczęciu na dniach dużej produkcji.

Będzie to film, który pokaże ohydny proceder o którym mówi się od lat a nikt w tej sprawie nic nie robi, jak to mianowicie wyuzdane i rozbuchane hormonalnie bahory, bezczelne małoletnie zboki, deprawują niewinnych duchownych. Roboczy tyłuł to „Zdradzeni“.

Z pierwszych przecieków wiadomo, że w roli „Boston Globe“ wystąpi Fronda z nieustępliwym w tropieniu zła redaktorem naczelnym Terlikowskim. Będzie epizod z biskupem Paetzem brutalnie molestowanym swego czasu przez kleryków, seksualnych dewiantów. Minister od kultury nie zdradził przez kogo on był molestowany, a szkoda, bo ewidentnie był. Jedyne co wiemy to to, że jest idiotą i co publicznie potwierdził jego brat.

 

[To jest Tabloid online. Niektóre wydarzenia, cytaty a także osoby mogą być prawdopodobnie zmyślone. Jestem na Facebooku i Twitterze]