Beata, mistrzyni wiejskiego tunningu

Face-6 Face-6

Minister Beata „Saska“ Kempa to istny człowiek kameleon, madame Jekyll and Hyde polskiej sceny politycznej (z naciskiem na scenę). To również notoryczna kłamczucha, bo notorycznie podaje się za prawnika, a jest co najwyżej dyplomowaną biurwą. Tak moi drodzy, absolwentki administracji to nic innego jak najzwyczajniejsze w świecie biurwy. 

Poza tym madame biurwa Kempa, to rasowa odwracaczka kota ogonem, acz od razu zaznaczam, że broń panie boże nie chodzi o kota prezesa. Nie dalej jak przedwczoraj ze śmiechu się pokładałem, jak pani minister biurwa zakręciła i orzekła:

„Jeżeli z tego powodu [chodzi o przeciek z komisji weneckiej] na Polskę zostaną nałożone sankcje, to będziemy mogli podziękować opozycji, za to, że doprowadziła do takiego stanu, że Polska była łajana przez zewnętrzne gremia“.

No, tylko kto tu tę komisję zapraszał i kto wyszedł przed szereg? Kto robi wiochę i oborę z całkiem nie tak dawno przewidywalnego kraju? Kto nieustannie mówi o „dobrej zmianie”, skoro nawet małolat wie, że wymiana w burdelu kurew na brzydsze, starsze i z przebiegiem godnym TIRa, wcale nie jest dobrą zmianą? I co, i temu wszystkiemu winna jest opozycja? No pani Beato, proszę w tych okularach co pani nosi dla picu, wymienić szkła zerowe na jakieś konkretne. Nie ma co udawać, bo ślepota pani grozi.

〉REKOMENDOWANE TERAZ: Gender, Kempa i te sprawy…

To jest właśnie ów talent w odwarcaniu wpomnianego kota ogonem, czyli robienia z dupy cipy, lub też na odwrót. Nawet Błaszczak, wyjatkowy przynać trzeba talent w przeginkach, mógłby u Beaty łyknąć parę lekcji.

Poza tym Beata, to również mistrzyni w przebierankach i zewnętrznym tunningu (wewnątrz niestety te same stare klamoty). Robi to tak często, że nikt już dziś, w piatek, nie pamięta, jak wygladała w czwartek, czyli wczoraj. Kończąc ten nieprzyjemny generalnie temat, dorzucam więc kilka historycznych raczej fotek naszej bohaterki, żeby nie było że cos sobie wymyśliłem a prawda jest inna. Nie, prawda jest taka jaką widać a fotki raczej z takich lajtowych, bo litości jeszcze trochę mam. Mógłbym nawtykać ich tu zdecydowanie więcej, i to hardcoru, ale wiem, że jakże wielu Bywalców jest jeszcze przed śniadaniem, a całkiem sporo tuż po śniadaniu. Więc jedni nic już by nie zjedli, a drudzy wszystko by wyrzygali. W każdym razie jest to Tabloid, czyli pokazuję jak jest, nie ma to tamto… Miłego dnia i gwarantuję, że do obiadu wam przejdzie.