Drodzy wyborcy: szkapa czy koń, oto jest pytanie!

andersowna-160304-1200600

No nie tak drodzy państwo, my Polacy się umawialiśmy. Nie po to pan Jarosław Kaczyński z niewielką pomocą naszych przyjaciół, czyli z panem Czarneckim,  panią Andersównę nam tu eksportowali, żeby dzicz i antypolscy z jakiś tam Suwałk i okolicy tę panią  wygwizdywali. Tak się dalej bawić nie będziemy. Jeśli ta pani Andersówna przegra tego senatora, to od poniedziałku macie przejebane. Wprowadzamy tam u was stan wojenny – kartki na żarcie i gorzałę, racjonowana benzyna, godzina policyjna od 22.00 do 06.00, tego typu przyjemności. I chuj nas obchodzi drodzy rodacy co sądzicie o Andersównie. Taki jest mniej więcej na teraz przekaz kolegów z PiS.

〉 REKOMENDOWANE TERAZ: Zasoby z muzeum figur woskowych

Natomiast trzeźwo na to patrząc, to oczywiście że macie racje. Jakiś kaczy pomywacz z Warszawy przywozi wam w teczce jakąś mocno zużytą, choć  wyfiokowaną prukwę i żąda byście tę prukwę waszymi głosami uczynili senatorem. To już konia jakiegoś tam nie macie, najlepiej jakiegoś araba, bo one teraz na czasie jakoś są?

No pewnie macie, więc szczerze mówiąc po co wam ta Andersówna? Ona czy też koń w senacie,  to dla was  mniej więcej to samo, czyli kompletnie bez znaczenia. I jedno i drugie głosu by nie miało. A koń w tej sytuacji zdecydowanie lepszy, bo chociaż swój, a nie ze zrzutów.

Poza tym koń, zwłaszcza arabski, to szlachetna krew, a kandydatka cichociemna… córka gorącej i chętnej szansonistki i naiwnego do bólu, kochliwego, łasego na dupy, ślepego jak kret generała. Więc raz jeszcze podkreślam: logika przemawiała by nawet za koniem, zaś pragmatycznie do tego podchodząc, stan wojenny to też nic przyjemnego. Musicie to chłodno rozważyć w waszych umysłach.

[niniejszy tekst jest elementem kampanii wyborczej, choć nie finansuje go ani jego powstania nie zlecił żaden komitet wyborczy]