I znów wszystko przez Niemca

filharmonia-160315-1200600

A mogło i miało być tak sympatycznie. Bo wyobraźcie sobie… Przychodzi pan minister Gliński do Filharmonii Narodowej. Sprawa jest, a więc garniturek, krawacik, kultura jednym słowem. Zaraz będzie rąsia, goździk pewnie będzie i uroczysta inauguracja Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. A tu dupa proszę szanownego państwa. Widzowie na widok pana ministra od kultury zareagowali głośnym, solidarnym i niemilknącym buczeniem. A to wcale żadne tam byle co, tylko poważna sprawa, bo festiwal to już 20-ty, czyli jubileuszowo, wkoło honorowi goście, dyplomaci, artyści, sponsorzy… Głośno i budująco było, choć dla niektórych nieprzyjemnie.

Pytanie przeto: czy buczało bydło bez kultury, czy może raczej bydło dorwało się do władzy?

Ci od władzy są oczywiście oburzeni, bo wedle nich tylko „bydło gwiżdże i buczy na imprezach“. Ale jeśli by jednak przyjąć, że to jednak bydło dorwało się do władzy, no to wszystko się zgadza, bo któż to buczał, beczał i gwizdał na cmentarzach i przed pomnikami?

Jednego nie udało mi się tylko ustalić (przynajmniej na razie). Czy w tej filharmonii, ewidentnie „ostatni sort polskiej inteligencji i melomanów“ znów buczał po niemiecku, czy może tak już pewnie się czują, że na polski przeszli.