ReadingLIST #8

readinglist-woman-table-1200600

» Władza (ta nowa i lepsza) zdaje się nie toleruje widzenia świata w czarnych barwach. Władza ściga więc ludzi, którzy czarno postrzegają rzeczywistość. >>> Profesor Walter Żelazny z Białegostoku sformułował na manifestacji KOD bluźnierczą opinię: „W czarnych kolorach to wszystko widzę. Z jedną nadzieją, że tej hydrze da się łeb ukręcić i zachęcam gorąco, by rozpocząć ćwiczenia w tym kierunku“.  W związku z powyższym i w związku z patriotycznym donosem jest ścigany teraz przez prokuratora (już ziobrowego) za „nawoływania do wyniszczenia grupy politycznej i obalenia rządu“. O zbrodni ludobójstwa na razie niema mowy. Tylko jaka to hydra?  Ten rząd ma tyle wspólnego z hydrą co i z… rządem. >>>

» Pani Profesor Środa („profesor“ piszę z dużej litery, tym razem z szacunku a nie ze złośliwej przekory) piętnuje kato-pop-patriotyczny obyczaj braku myślenia. >>> W tym ujęciu bowiem (film „Historia Roja“ choćby) prawdziwy patriotyzm, a zwłaszcza prawdziwe bohaterstwo polega na tym, by walczyć nie myśląc, czy ta cała walka ma w ogóle jakikolwiek sens. I pal sześć Roja… Na dobrą sprawę wszyscy polscy bohaterowie, ci słuszni i ci dmuchani na siłę, zazwyczaj byli całkowicie zwolnieni z myślenia. W tym też sensie myślenie jest bez sensu, bo myślenie chroni przed złem, którego źródłem jest bezmyślność. Gdyby nie bezmyślność nie mielibyśmy bohaterów no i komu byśmy wtedy stawiali pomniki? >>> Hannah Arendt twierdzi, że zło wielkich totalitaryzmów XX wieku ma korzenie w bezmyślności i posłuszeństwie milionów nie zaś w demonicznych przywódcach. To by tłumaczyło miedzy innymi fenomen wyborców Kaczyńskiego i plagę poppatriotyzmu z oznakami niebezpiecznej paranoi.>>>

stawnicki-160324-400200» Zacząłem Białymstokiem, Białymstokiem skończę. Otóż miasto to walczy o swoje… „dobre imię“. >>> Działacze PiS  chcą zablokować spektakl w miejscowym teatrze inspirowany reportażem „Białystok. Biała siła, czarna pamięć” Marcina Kąckiego. Najgłośniej jape drze pisi radny Stawnicki (foto), bo nie w smak mu fakty, że oto Białymstokiem rządzą pospołu wymieszana z kibolstwem patologiczno rasistowska prawica i kościół.  Tej bolesnej prawdy nie należy rozpowszechniać i dlatego też radny  Stawnicki zaapelował, by stanąć „w obronie dobrego imienia Białegostoku“.  >>> Pan Stawnicki nie rozumie zdaje się jednego. Miasto w którym ksenofobia od zawsze wyziera zza każdego rogu a rasizm to dodatek do codziennej kromki chleba,  nie może mieć „dobrego imienia“.  Więc nie ma co bronić. Innymi słowy, to się wszystko kupy nie trzyma panie radny. A może właśnie w kupy…?