Polska wstaje z kolan

episkopat-160331-1000300

icon-kiss-my-ass-55Tak zwani hierarchowie wyszli spod pierzyn konkubin, wyskoczyli spod pryszniców partnerów i wybudziwszy się z zimowego snu ruszyli do ataku. „W kwestii ochrony życia nienarodzonych nie można poprzestać na obecnym kompromisie“ – ogłosili. Bo kompromisy, jakiekolwiek, to ostatnia rzecz jaką lubią biskupi. Jest jednak jeden problem, no bo po mojemu, nie można chronić życia kogoś, kto się nie narodził. To nie ma sensu, ale umówmy, że traktujemy to z przymrużeniem oka, choćby dlatego, że sens to jest ostatnia rzecz jakiej oczekiwałbym od biskupów. 

W każdym razie naszej kochanej purpurowej palanterii chodzi o to, by w Polsce całkowicie zakazać aborcji. Przyjmują oni bowiem, że jak się aborcji zakaże, to jej po prostu nie będzie. W cudowny sposób zniknie i odtąd będziemy żyli długo i szcześliwie.

Dziś ciążę można usunąć w trzech przypadkach: gdy jest zagrożone życie matki, gdy kobietę ktoś zgwałci, lub gdy płód ma poważne wady genetyczne. To jest właśnie ten niedopuszczalny kompromis, który ma być zakazany! Teoretycznie jednak, gdyż znalezienie w Polsce szpitala, który podjął by się ryzyka legalnego wykonania skrobanki, coraz bardziej ze świecą szukać. Czyli aborcja w Polsce prawnie jest dopuszczalna, ale w praktyce niedopuszczalna. Purpurowa, jako się rzekła palanteria, chce mieć to jednak na papierze.

Pomysłowi biskupów przyklaskują bataliony pożytecznych idiotów w sejmie, co świadczy miedzy innymi o tym, że zaniechanie aborcji w przypadku choćby poważnych wad genetycznych było by poważnym błędem.

Skutkować może bowiem w przyszłości poważnymi komplikacjami życia politycznego, czego my dziś niestety doświadczamy. Stąd jesteśmy za rozsądnym kompromisem aborcyjnym, by uchronić przed tego typu przykrymi doświadczeniami (tudzież osobnikami) naszych potomków.

Jednocześnie biskupi postulują rozpoczęcie dyskusji, ale tylko w wąskim kręgu specjalistów, nad wprowadzeniem instytucji lub jak wolicie prawa, zwanego roboczo „przymusowym zapłodnieniem katolickim“. Chodzi o to w skrócie, że kobiety w pełni sił rozrodczych, które mają jedno dziecko, lub – o zgrozo – nie mają ich wcale – będą się musiały poddać przymusowemu zapłodnieniu. Kobiety oporne będzie można gwałcić inne bardziej ulegle, zapładniać po dobroci, bo w tym wypadku nie ważna metoda, ważny jest cel do którego dążymy. To cel uświęca środki. Opierające się będą doprowadzane siłą do placówek Narodowego Centrum Inseminacji, lub w przypadku wyjątkowej krnąbrności, zamykane będą w ośrodkach reedukacyjnych.

Niestety biskupi nie chcieli zadeklarować, że w związku z niezwykle doniosłą rocznicą chrztu, poddadzą się obowiązkowej kastracji,  lub przynajmniej w wersji lajt, wprowadzą w kościele całkowity zakaz uprawiania seksu. W każdym razie jakby nie patrzeć Polska wstaje z kolan!