Tu byłem. Andrzej!

wojewodzki-opony-160401-500Zamieszczone przez Wojewódzkiego zdjęcie  składowiska starych opon z popisem „Tu byłem. Andrzej”, nie zrobiło w sieci może specjalnej furory, nie mniej tam gdzie trzeba wkurw wywołało. Patriotycznie nastawiony, prawicowo zorientowany i uczuciowo zdruzgotany odłam polskiego Internetu (jedynie prawdziwego tak na marginesie), poczuł się w obowiązku „obrony wartości”, z których żartować się nie powinno. Nie wiem tylko, bo i z kontekstu wypowiedzi nijak to nie wynika, czy tą wartością są stare opony, czy może zupełnie coś innego. Na szczęście z pomocą przyszła mi niezawodna w takich sytuacjach pewna szczujnia, która nie dość, że całą aferę wyśledziła i słusznie napiętnowała,  to jeszcze na koniec rozwikłała zagadkę która mnie trapiła.

Cytuję: „Na szczęście internauci zachowali zdrowy rozsądek i natychmiast zareagowali, broniąc prezydenta”.

W sumie to nawet dobrze,  że nie chodziło o opony.

Przerażony jednak ewentualną skalą protestów zachowujących zdrowy rozsadek internautów, chciałem się zorientować, czy przerażenie moje ma jakiekolwiek uzasadnienie. Okazało się,  że ma!

Widać bowiem jak na dłoni wyraźny i niepokojący progres protestów. Drodzy państwo, o ile w przypadku Teatru Jandy i Stuhra protest podjęli zdrowo myślący obywatele w ilości sztuk jeden, o tyle w przypadku opon pana Andrzeja, protestujących naliczyłem aż dwóch! To jest bardzo poważna sytuacja, i nie ma to tamto, to jest aż 100-procentowy wzrost! Aż się boje myśleć co nastąpi dalej i jak będzie stopa zwrotu. Zwłaszcza, że może i Wojewódzki nie ma poczucia smaku, ale na nieszczęście ma całkiem niezłe czasem poczucie  humoru. Jak znów coś odpali, to ci protestujący nas zadepczą.