Mikrotraktat socjologiczny bez praw do przedruku

katolicyzm-160410-1000300

icon-ateizm-55Śpieszyłem się z tym tekstem przed dzisiejszą poranna mszą, ale nie zdążyłem. Będzie o postawach. Pewien prominentny katolik o zasadności zakazania aborcji: „Jestem katolikiem, i pewne postawy są dla mnie oczywiste“. Oto słowo Kaczyńskiego, niech Kaczyńskiemu będą dzięki. Co z tego wynika? Ja na szczęście nie jestem katolikiem i na szczęście nigdy nim nie byłem, ale wegetując wśród klinicznych czasem katolików, swoje widzę i swoje już widziałem i ze słowem Kaczora się zgadzam, bo rzeczywiście pewne postawy są oczywiste, a nawet charakterystyczne. Pojedziemy więc po moim sąsiedzie, bo nic tak dobrze nie robi, jak operowanie na konkretnym przykładzie.

Otóż modli się gość obowiązkowo co niedziela, bywa że cześciej, obowiązkowo w kościele i obowiązkowo (przynajmniej na pierwszy rzut oka) gorliwie niezwykle.

Kochanka, któraś kolejna nota bene, miała już aborcję, zaś niedawno zaliczyła ją też córka. Ta zaś, lat około dziewiętnastu, drugi rok mieszka z jakimś fagasem (jak zaczynała była nieletnia), bez ślubu i na kocią łapę i łyka pastylki a on zakłada gumki, mimo to trafiło się, przydarzyło, ale po to są lekarze, by problem rozwiązać, a tatko kasę ma. Tatko pomógł, bo skrobanka ludzka rzecz, a poza tym tatkę układ wkurwia, nie dlatego że bez ślubu, ale dlatego, że fagas niewyględny jakiś taki, z natury lewak i intelektualista, do rodziny nie pasuje.

» PRZECZYTAJ :: Budzą się demony za sprawa demonicznych staruchów

Tatko, aktywnie działa w kołku różańcowym i popiera wszystkie biskupie prowokacje. Wraz z sąsiadką Alicją, przemiłą acz nieco sfiksowaną panią, oraz sąsiadem Tadkiem (pijak, bije żonę, ale przyzwoity katolik, pobożny), a także kilkoma innymi miejscowymi oryginałami, jasno i głośno opowiada się za… całkowitym zakazem aborcji, całkowitą ochroną życia oczywiście, zakazaniem antykoncepcji, oraz wykluczeniem ze społeczeństwa gejów bo to zboczeńcy.

W procesjach nosi baldachim w pierwszym rzędzie i bywa na pielgrzymkach, a także regularnie się spowiada, tak jak regularnie się modli. Co on tam temu księdzu opowiada, tego nie wiem, ale wiem, że dla księdza nie ma to większego znaczenia, bo ksiądz to gej i swego partnera zadekował w wynajętym mieszkaniu kilka przecznic dalej.

Mógłbym dodać jeszcze kilka szczegółów, ale boję się, że ktoś mego sąsiada rozpozna a on rozpozna mnie i pójdzie do sądu walczyć o przywrócenie swego dobrego imienia katolika. Bo generalnie nie chodziło mi, by człowieka z imienia i nazwiska wskazać, jeno by pokazać pewne standardowe mechanizmy, oraz „oczywiste postawy“. Bywają też nieoczywiste, ale są chyba w mniejszości.

Niewykluczone też, że ja mam tak parszywe szczęście, że wokół mnie tylko „prawdziwi katolicy”, stad też takie a nie inne mam obserwacje. Być może też jako nieobciążony kompleksami publicysta, powinienem robić to o czym dawno już zapomniał kościół, czyli przypominać czym jest miłość, prawda i szacunek dla bliźnich, zamiast zajmować się nieustannie moralnością i życiem seksualnym wiernych.