W pogoni za krwawiącym wafelkiem

legnica-160413-1000300

O kondycji umysłowej i psychicznej Polaków wiele mówi stosunek do tragedii smoleńskiej,  ale jakże wiele mówi również to, czego świadkami od paru dni jesteśmy w Legnicy. W skrócie chodzi o to, że jakiś księżulo upuścił na posadzkę hostię (niestety, nie było na miejscu Dudy, więc nie miał kto łapać), a kiedy ją podniósł i z syfu otrzepał, ta po pewnym czasie zaczęła zabarwiać się na czerwono. Ksiądz orzekł przeto (być może na trzeźwo a być może niekoniecznie), że to cudowny musi być  ten opłatek, bo on… krwawi.

Zacytujmy fragment raport, żeby nie uronić nic  z precyzji opisu.

„Na hostii, która 25 grudnia 2013 roku przy udzielaniu Komunii świętej upadła na posadzkę i która została podniesiona, i złożona do naczynia z wodą, po pewnym czasie pojawiły się przebarwienia koloru czerwonego. (…) W celu wyjaśnienia rodzaju tej materii Komisja zleciła pobranie próbek i przeprowadzenie stosownych badań przez różne kompetentne instytucje.  (…) W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia sercowego” (…) ze zmianami, które „często towarzyszą agonii”. Badania genetyczne wskazują na ludzkie pochodzenie tkanki”.

W związku z powyższym na całą Polskę jak długa i szeroka odtrąbiono cud!

» REKOMENDOWANE :: Człowiek Roku i ludzie z wazeliny

Jeśli pominąć by obowiązkowy passus o bezgranicznej zazwyczaj głupocie ludzkiej, to powiem wam, że za cholerę nie wiem co zabarwiło wafelek z wody i kiepskiej zazwyczaj mąki na czerwony kolor. Może zakonnica co te wafelki lepiła miała akurat miesiączkę i brudne ręce, może klepisko na którym przyziemił wafelek było zasyfione bardziej niż zazwyczaj, może wreszcie wafelek zagrzybiał, zapleśniał i załapał się na bakterię (np. pałeczka krwawa, pałeczka cudowna), lub to kościelni jak zwykle jaja sobie robią i spreparowali (nie po raz pierwszy zresztą) cud na zamówienie.

Sprzyjają im też różni tacy co idą w zaparte i mięcho widza w wafelku, jak jakaś ta pani doktor, pewnie głęboko wierząca, bo gdyby była niewierząca to takich głupot by nie wygadywała.

Oczywiście nie brakuje też takich, którzy po prostu pukają się zwyczajnie w głowę, co jest wyjściem najrozsądniejszym, acz niczego nie wyjaśniającym.  Z drugiej strony nawet jeśli by to racjonalnie wyjaśnić, a wszystko można racjonalnie wyjaśnić, choć nie wszystko zapewne warto, to i tak zostałoby to przez pancernych wiernych odrzucone, bo cud to cud i nie ma chuja we wsi. Ci co sądzą inaczej i wiary nie dają to wiadomo: lewacy i margines, błądzący ateiści, oraz ludzie wyjątkowej słabej wiary. A ja ciągle w związku z tym mam dylemat: czy dziś w psychiatryku lepiej być pacjentem, czy może jednak sprzątającym.