Chcieli zbojkotować ale jaj zabrakło

krzyz-160415-1100500
był krzyż, była impreza

Szkoda, że Platforma znów wykazała się absolutnym brakiem jaj i nie poszła za głosem rozsądku. Otóż po skandalicznych wczorajszych wydarzeniach w sejmie, w klubie narodził się pomysł, by w związku z tym zbojkotować dzisiejszą kabaretową imprezę pod tytułem 1050 lat chrztu Polski. Niestety skończyło się na gadaniu, bo jak przyszło co do czego, wszyscy (lub prawie wszyscy) parlamentarzyści platformerscy odmeldowali się na uroczystym spędzie zarządzonym i pilnie monitorowanym przez episkopatowych katabasów.

Zabrakło jaj, zabrakło odwagi, zabrakło motywacji, wstydu zabrakło.

Tym bardziej, że branie udziału w tego typu dętej, żenująco prymitywnej imprezie na pewno nie jest powodem do dumy. Co koledzy, chcieliście się przekonać, co też znów głupiego ma do powiedzenia kolega Budyń? I tak pewnie jutro prezes i kierownik Kaczyński wszystko odwoła. Trzeba było zostać w domu i pooglądać telewizję. Pokazywali to samo i nawet momentami lepiej było słychać.

Poza tym jakie chrzest Polski? To był co najwyżej – głośno od dawna to powtarzam – chrzest pana Mieszka i paru, w mniejszości występujących, kumpli pana Mieszka. Pan Mieszek dostał chcicy na widok pani Dobrawy, która zresztą z niejednego łóżka chleb jadła i od tego się wszystko zaczęło. Chodziło mu też aby dostać się do klubu takich samych jak i on watażków, by się nie wyróżniać, by łatwiej wchodzić w alianse, a w perspektywie łatwiej grabić, kraść i mordować. Polska w ogóle w tej grze się liczyła, bo nikt, żaden z tych możnowładców, o Polsce nie myślał, bo tej Polski tak naprawdę to wtedy jeszcze za bardzo nie było. Mieszko więc zabiegał o to co jego własne, a nie o to co polskie. No, ale z drugiej strony co mi do tego i jakie ma to dziś znaczenie. Tylko Platformy mi szkoda, bo owych jajec i charakteru to oni nie mają za grosz i od dawna.