Zaszła bowiem taka oto okoliczność…

kuba kornhauser-160421-1000600
Jakub Kornhauser: lewicujący szwagier poeta prawicującego prezydenta

Otóż Jakub Kornhauser, brat Agaty Dudy i syn krakowskiego poety, profesora Juliana Kornhausera, został jednym z pięciu autorów nominowanych do Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej. Młody Kornhauser (rocznik 1984) to bowiem zdolny nawet poeta (także tłumacz i krytyk literacki), z bodaj trzema tomikami na koncie, całkiem dobrze przyjętymi.

Swego rodzaju pikanterii może dodawać jednak fakt, iż pan Kuba a przy okazji szwagier pana prezydenta, słynie z lewicowych raczej poglądów, stąd zdecydowanie nie po drodze mu z mężem siostry swej Agaty. Dalej też jest ciekawie.

Prezesem Fundacji Wisławy Szymborskiej, która przyznaje ową nagrodę jest Michał Rusinek, w przeszłości sekretarz poetki i współpracownik „Gazety Wyborczej”.

Szymborska wielką estymą u pisiaków się nie cieszy, a Gazeta Wyborcza… no cóż, to po Rosji, zdaje się drugi co do ważności śmiertelny wróg pisiactwa.

A żeby w ogóle interesującą klamrą całość jakoś spiąć, dodać należy, że ów Rusinek był członkiem honorowego komitetu wyborczego Komorowskiego, z kolei zaś młody Kornhauser popierał… Grodzką. Tak, tę Grodzką. Splot więc okoliczności wyjątkowo jest interesujący.

» REKOMENDOWANE :: Nie będzie Niemiec pluł jej do kieliszka

Pytanie moje w takiej sytuacji jest więc zasadnicze: czy mianowicie poeta Jakub został nominowany tylko dlatego, że jest bratem pierwszej damy (podlizać się nigdy nie zaszkodzi a nuż będą z tego jakieś konfitury), czy może wręcz przeciwnie.

Może został mianowany dlatego, że jest lewicującym szwagrem i bratem małżonki rozmodlonego, prawoskrętnego i raczej ksenofobicznego prezydenta („Kuba zacznij nas popierać, damy ci nagrodę …” )? Nie ma w sumie bowiem nic piękniejszego, jak dowalić preziowi grając na rodzinnych strunach i pokazując, że wszyscy wokół normalni, tylko z nim coś nie tak…

Ktoś powie, że jest jeszcze trzecie wyjście, tzn. Jakub rzeczywiście jest dobrym poetą i na nominację najzwyczajniej w świecie zasłużył, bez względu na okoliczności i koligacje. Może być to oczywiście prawdą, acz czas i owe okoliczności sprawiają, że rzeczy oczywiste wcale nie są oczywiste.

I szczerze na koniec wyznaję, że rodzinę profesora Kornhausera wyjątkowo lubię, budzi nawet we mnie pewien rodzaj szacunku, bo jak na razie zachowują się wyjątkowo powściągliwie, rzec można wzorowo. Profesora stać na własne zdanie, bez oglądania się na interes zięcia, a syna stać na poglądy, które po pierwsze nie są na czasie, a po drugie nieszczęsnego szwagra na bank wkurwiają. I powiem tak jeszcze, że zdecydowanie wolę to co pisze Kuba, niźli to co i w jaki sposób podpisuje Andrzej. Szkoda nieco tylko siostry, bo wcześniej z własnego wyboru a teraz z przypadku, zaplątała się w sytuację, która rzutować będzie na całą resztę jej życia.