Jezus Marian Mazurek!

mazurek-160429-1000300

icon-jad-55Zacznę dziś od określenia podstawowej tezy: mamy oto kolejną „Wielką Beatę”, co budzi niestety uzasadnione obawy, że od teraz do każdej Beaty należy podchodzić z dużą rezerwą i nieufnością, bo nie daj boże to też jakiś oszołom i przygłup. Wszystkie normalne Beaty na wszelki wypadek przepraszam, ale szczerze przyznać musicie kobitki drogie, że to wasze imię kontekstowo kontekst mają nie najlepszy.

Do rzeczy jednak… Chodzi mi dziś o Beatę Mazurek, rzeczniczkę pisiego klubu, która do tej pory była znana z tego, że była nieznana. Teraz jednak jest znana, dzięki szarży na sędziów Sądu Najwyższego których nazwała „zespołem kolesi”. Wiemy o co chodzi, nie ma co więcej przypominać. W każdym razie po tej galopadzie, Mazurek znalazła się nagle w centrum zainteresowania i wszyscy zaczęli się zastanawiać skąd to coś jest i czym to coś jest. Ale nie są tu potrzebne jakieś skomplikowane analizy, bo na pierwszy rzut oka widać a nawet słychać, że to standardowy pis-tłumok pokroju Kempy, co jest tym bardziej zrozumiałe jeśli do wiadomości przyjmie się podstawowe fakty.

» ZOBACZ RÓWNIEŻ :: Beata, mistrzyni wiejskiego tunningu

Z sylwetki nakreślonej przez media, wynika niestety, że pani owa to katomaso pełną gębą, bez najmniejszych szans na reedukację.  Nauki pobierała w liceum Sióstr Zmartwychwstanek, do tego skończyła też socjologię na KULu, uczelni odpowiedniej dla tych wszystkich, którzy z jakiś powodów nie łapią się na normalne uniwerki. Po takiej edukacji nie znam nikogo, kto byłby w stu procentach normalny. Zawsze ujawniają się jakieś mentalne chociażby ubytki i defekty.  Jeśli ta mazurkowa mieszanka zapalna została jeszcze wzbogacona o przynależność do PiSu, no to mamy granat z wyciągniętą na stałe zawleczką.

W tym kontekście kompletnie nie dziwi zwierzęcy katolicyzm pani poseł. Kościół i jego nieuki są u niej na pierwszym miejscu.

Gdzie ona nie należy, albo gdzie nie należała… Do zespołu członków i sympatyków Ruchu Światło-Życie, do Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. Organizowała spotkania ze słynnym intelektualnym zwyrodnialcem księdzem Oko. A także, broniła zaciekle TV Trwam (choć sama nie wie przed czym),  głos zabierała w sprawie usuwania krzyży ze ścian uczelni wyższych, potępiała bezczeszczenie jakiegoś obrazu na Jasnej Górze, oraz nie opuściła ani jednej imprezy organizowanych przez najsłynniejszego toruńskiego biznesmena. Na 23. urodzinach Radia Maryjana, stała w pierwszym szeregu i śpiewała „sto lat” trzymając się za ręce z innymi rydzykowymi  lachociągami.

Ona jest tak żarliwą katoliczką, że gdyby Chrystus jakimś cudem nagle wrócił na ziemie, to Mazurek jako pierwsza, z entuzjazmem i radością, w jego imieniu i na chwałę jego, przy drodze by stała i za darmo wszystkim dawała, zwłaszcza tym podobnym do Chrystusa. In nomine patri et filii et spiritus sancti…

W tej sytuacji mili państwo, dobrotliwy i po katolicku przewrotny passus o „zespole kolesi” nie może dziwić, a nawet jest przejawem szczególnej miłości do bliźniego. Bo z bliźnim można się różnić, ale najważniejszym jest, by różnić się pięknie.

 

TRZY „WIELKIE BEATY”