Kawa w Starbucksie

starbicks-caffe-160511-1000300

Całkowicie nie zgadzam się z Panem Niesiołowskim w sprawie tak  zwanego audytu. On nie miał za zadanie przykryć efekt tej całkowicie nieudanej oczywiście demonstracji KOD, no bo przecież jeśli coś jest nieudane, jest totalną porażką, wręcz marginalnym i niezauważalnym wydarzeniem,  to po cóż je czymkolwiek przykrywać? O co więc biega?

Otóż sprawa wydaje się być dość oczywista. Widowisko nazwane „audytem” miało  odwrócić uwagę od kompletnie pozbawionej sensu, rozrywkowo-turystycznej wizyty Pana prezydenta w Kanadzie.

Przepraszam, poprawiam się… To była jednak bardzo ważka wizyta, obfita w wydarzenia  i dostarczająca wielu mocnych wrażeń. Mamy potwierdzenie tego w formie skrótowej i odręcznej notatki, nieznanego autorstwa, roboczo formułującej założenia wizyty, wraz z planem jej przebiegu. Oto najważniejsze punkty.

Przylot – kimono (czyli odsypiamy, nazwijcie to jakoś zgrabnie) – pobudka – kawa– zakupy w galerii handlowej (do ustalenia) – lunch w McDonaldzie – pomnik katyński (Ewa niech załatwi kwiatki, wieniec, cokolwiek…) – kawa w Starbucksie plus coca-cola (mamy trochę kasy,  można dorzucić ciastko)  – cmentarz wojskowy (nie wiemy który, ale szef się upiera…) – kościół ojca Kolbego (?) – centrum Jana Pawła II – kawa w Starbucksie – zakupy w galerii (wyjdzie w praniu która) – winko w kawiarni – wizyta w jednostce wojskowej (gospodarze coś w tej sprawie ustalają, prośba z naszej strony:  prezydent chce zagadać po angielsku i strzelić sobie selfie z karabinem) –  zakupy w Galerii BWA – rocznica 1050-lecia chrztu Polski i rocznica Konstytucji 3 maja (jeśli jest tam jakaś Polonia trza to zorganizować…) – kawa w Starbucksie – spotkanie z premierem Kanady (wszystko na dobrej drodze, gość się zgodził. Właśnie przygotowujemy  tezy do oświadczenia po spotkaniu) — kawa w Starbucksie – przygotowania do odlotu.

Jeśli nie liczyć spotkań z kubkiem gorącej kawy w tym Starbucksie, to istotne było jedynie owe spotkanie z premierem Kanady Justinem Trudeau. Z towarzyskiego punktu widzenia. Bo politycznie było raczej nieistotne. Ichni premier dawno już powiedział to co ma do powiedzenia w sprawie Polski.

To co zaś najbardziej bawi, to fakt taki oto, że pewien facet z Polski, współwinny konserwatywnemu zamachowi stanu, patologiczny klenczon przywiązany do tzw. „tradycyjnych wartości”,  spotka się z innym facetem, będącym odwrotnością tego pierwszego i prezentującym postawę i wartości, których ten pierwszy klinicznie wręcz nie znosi. Nie bójmy się tego słowa: facet z Polski spotka się z lewakiem i na dodatek robi z tego sukces, wielkie halo i powód do dumy. No, będąc na miejscu Kaczyńskiego, też bym starał się taką wizytę i takie spotkania czymś przykryć. „Audyt” więc był całkiem niezłym pomysłem.

Zła wiadomość jest taka, że prezydent zdecydował się wrócić.

Advertisements

Opublikował/a

Wszystkie opisywane tu wydarzenia są jedynie wytworem mojej fantazji a nie istniejące fakty zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie nieznanych i nieszanowanych jest jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

6 thoughts on “Kawa w Starbucksie

  1. Jednak Revel po wczorajszym szoku się odblokował 😉
    A już się bałem , że zażył jakąś ciężką dawkę antyblocka 40% + vat wieczorem i mu zaszkodziło 🙂

    1. ale szef mówi że było ciężko… Głowa go nadal „rypie” – jak się wyraził.

  2. Oj tak, oj – tak. Po kiego wraca?
    Zapamiętałem takie oto wydarzenie z prywatnej przecież – wizyty pana długopisa-dudy. Zatem nie prawdą jest, że tylko, a raczej głównie – korzystał z kawy w Starbucksie. I już mam pierwsze pytania.
    Wizyta była prywatna, więc czy pan długopis płacił za nią sam?
    A może jednak ” urzędowa” – bo rzecz, którą opiszę była doprawdy sprawą ” strategiczną „:)))
    Agencje pokazały taką scenkę:
    Duda, jacyś żołnierze kanadyjscy, jakieś kwiaty: ktoś komuś wręcza. Duda podchodzi do żołnierza i zachęca go do wizyty w Polsce, bo: Polska to taki ładny i rozwijający się kraj, w Europie, kraj, który powinno się odwiedzać często i z wielką przyjemnością. Żołnierz/ chyba sierżant/ odpowiedział standardowo: Dziękuję, uśmiech. Koniec scenki. Wieczorem polskie telewizornie obwieściły, w nastroju bardzo uroczystym, że:
    „Pan prezydent Duda skutecznie zabiegał o obecność wojsk kanadyjskich we wschodniej flance NATO, na terenie Polski.”:(((
    Bujać to my, ale nie nas! Panie długopisie…..
    Nos już ci rośnie – jak z Warszwy do Częstochowy… Jak u Pinokia.
    Stanisław

  3. Oj Revel. Boję się, że dla ludzi z twoim wykształceniem niebawem zabraknie w tym kraju jakiejkolwiek pracy. Nie przebijesz dowcipem kacapów z PiS-u. Chyba że pójdziesz tropem Niesiołowskiego.
    Coś mi się wydaje, że nic nam już nie pomoże, oprócz strajku generalnego, do którego nawołuje mój idol – Zbyniek Hołdys.

  4. Wielce Szanowny Jahu – Redaktorze Naczelny etc.etc.etc. ! Twoją informację uważam za niekompletną a nawet powiedział bym „tendencyjną”. Gdzieś zapodziała Ci się Pierwsza Dama w tej wizycie. Była tam ona czy nie była i nadal strzela fochy. A jak nie była, to kto robił „honory domu”, bo przecież wypadało by podczas „takiej wizyty” ktoś tam, ktoś tam był. „Kanadianie” w ogóle olali temat tej ważnej wizyty – durch pisali o pożarze lasu i sikaniu z helikopterów a nasz (p)rezydent nawet nie wyraził ubolewania – już nie mówiąc o jakiejś pomocy dla pogorzelców. Wszystko w tej „polityce” chamieje !

    1. Sobiepanie, informuje przeto że FirstDama była ale jakby nie była. Spała do południa, kawę donoszono jej do łóżka a karabiny jej kompletnie nie interesowały. Poza tym bała sie że ktos im wspólne zdjęcie zrobi. Nie ma o czym pisac

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s