Nie śpieszmy się z pomnikami

wrocław-igor-160518-1000300

Jakby nie patrzeć, to  niejaki Igor Stachowiak z Wrocławia nie żyje i w zasadzie jest to jedyna pewna dziś wiadomość. Druga wiadomość jest taka, to wersja znajomych i przyjaciół, że chłopaka zakatowała policja, zupełnie za niewinność, co oczywiście jest możliwe,  acz w moim przekonaniu dużo mniej prawdopodobne niźli to, że nie żyje. Nie wiem jak było naprawdę, ale jeśli miałbym wyciągać wnioski z pokazywanych w telewizjach obrazków i fragmentów wypowiedzi, to wcale nie były by one jednoznaczne.

Nie wykluczone więc, że policja spuściła tzw. wpierdol owemu młodemu człowiekowi, być może za niewinność, co oczywiście tejże policji powodów do dumy nie przysparza. Jeśli było tak jak opowiadają znajomi, no to rzeczywiście jest to skandal i powód do zastanowienia się nad morale jakie panują w szeregach domniemanych strażników prawa.

Pewnej wiarygodności takiemu scenariuszowi dodaje fakt taki oto, że już parokrotnie w szeregach policji tego typu ekscesy się zdarzały i to że skutkiem śmiertelnym niestety.

Druga strona medalu jest zaś taka, że chłopak oraz jego towarzystwo próbujące zdemolować teraz komisariat, nie wyglądają niestety na grzecznych licealistów, którzy w przerwie na naukę chemii i wzorów z arytmetyki,  przeprowadzają babcie przez jezdnię. A informacje o tym,  że ofiara nie była jednak aniołkiem lecz skonfliktowanym już z prawem cwaniaczkiem, tylko to wrażenie pogłębiają. Język, gesty, zachowania, wygląd, poziom argumentacji i stan trzeźwości dodatkowo pozwalają wątpić, iż mamy do czynienia z bogu ducha winnymi młodymi i dobrze poukładanymi ludźmi, którym przytrafiło się nieszczęście. Skądś to już znamy, gdzieś to już widzieliśmy.

Wychodzi więc na to, że trafiła kosa na kamień, a wina jak to zwykle bywa leży po obu stronach. Może i szkoda, że młody człowiek zginął, ale nie śpieszył bym się zbytnio jednak, by już teraz wystawiać mu pomniki a przed komisariatem wmurowywać tablicę pamiątkową. Największe zaś zamieszanie robią media, które dostały mega wzwodu i mimo, że panienki już sobie poszły do domu, to im nadal stoi.