„Na kolana chamie”

W oczach Clintona widać strach

Dziś, przynajmniej w Warszawie jest już słonko, ciepło w miarę i naprawdę sympatycznie jest, ale mimo tego dodatkowo chcę was wprowadzić w jeszcze lepszy humor. Opowiem przeto dowcip, po którym – gwarantuje – boki zrywać można. Uwaga opowiadam!

Tak zwana Reduta Dobrego Imienia, absolutnie psychiatryczne towarzystwo dowodzone Macieja „Świra“ Świrskiego, żąda… natychmiastowego przeproszenia Polaków przez pana prezydenta Clintona. Ma to zrobić w te pędy i bez ociągania się, publicznie bo w telewizji, plus płatne ogłoszenia w największych dziennikach. Już to jest więc na tyle śmieszne, że nie wnikałem w dalsze szczegóły, żeby się przypadkiem z radości nie posikać.

Zasadnicze jednak pytanie brzmi: a co będzie jak pan prezydent Clinton nie przeprosi?

Nie sądzicie, że jest to podstawowa i niezwykle istotna kwestia do roztrzygnięcia? Ale Świrski nie po to jest świrem, żeby tego typu pytanie pozostawić bez odpowiedzi. Przeto sugeruje:

„…niech Pan pamięta, że Amerykanów polskiego pochodzenia jest w USA dostatecznie dużo, aby zaważyć na wyniku wyborów prezydenckich”.

No faktycznie, Clinton jeśli kiedykolwiek to przeczyta, to ze strachu pewnie zleje się w gacie. Społeczność polskich górali, „czarnuchów“ i nielegałów, tudzież stetryczałych pod każdym względem rednecków a‘la polonia, sparaliżuje do cna całą Amerykę.

Żegnaj wolności, demokracjo żegnaj, zegnaj Statujo Wolności, zamiast Ciebie na postumencie wystawią Kaczyńskiego. Tego poległego, bo tego drugiego szlag jeszcze nie chce trafić.

Więc w sumie prezydent Clinton ma się czego obawiać. Tym bardziej, że sytuacja jest jakościowo inna niż w przypadku wczorajszego apelu pani Beaty Sz. Ona też żądała przeprosin od Clintona, tyle że ona tak naprawdę to nic nie może. Może co najwyżej zrobić Clintonowi to, co zrobiła Lewinsky, nic więcej (brrr… będąc Clintonem uznałbym to za wyjątkowo koszmarny pomysł). Świrski zaś to zawodnik wagi ciężkiej, patologicznie nawiedzony, zdolny do czynów niegodnych, czyli godnych rasowego Polaka, zwłaszcza jeśli zdejmie mu się na chwilę kaftan i poluzuje pasy. W każdym razie niezależnie od tego jak zakończy się ta akcja, sama inicjatywa sprowadzenia Clintona na kolana („proś chamie o przebaczenie, teraz to ty będziesz obciągał“), jest dość zabawna, a w każdym razie mnie wyjątkowo śmieszy.