Nieadekwatny minister, nieakceptowalny poziom

blaszczak-160527-1000500

Łażenie po mediach i opowiadanie jak to strasznie przez policję została skrzywdzona córka bliskiej partyjnej koleżanki ma jakiś sens, pod warunkiem że ma sens. Niestety zajmuje się tym minister Płaszczak, co pojęcie sensu eliminuje z definicji.

Policji szczerze współczuję ministra, ale też bezpośredniego przełożonego, czyli komendanta głównego, który bredniom idioty nie potrafi się przeciwstawić.

Co bredzi Płaszczak? Proszę bardzo po kolei. Minister Płaszczak mówi:

„Ja nadzoruję policję i widzę, że policja używa nieadekwatnych metod. Byłem zaskoczony, kiedy ludzie domagali się pałowania tej dziewczyny. Zastanawiam się, co się z nimi stało, skąd w ludziach tyle nienawiści“.

W ludziach panie minister jest nienawiść, bo tej nienawiści nauczyliście ich wy, chłopcy i dziewczęta z PiS. W imię partykularnych interesów, podzieliliście wprawnie ludzi, napuściliście ich na siebie i za chwilę będziecie z tego zbierać najprawdopodobniej krwawe żniwo. Z tej odpowiedzialności za dramat który nastąpi, nie oczyścicie się nigdy i jedyną nadzieją jest wiara, że w odpowiednim czasie, poniesiecie za to srogą i bardzo dolegliwą karę. Zakres tortur wymyślimy w odpowiednim momencie.

Pan minister Płaszczak podkreślał też, że słynna interwencja policji w Gdańsku, „była nieakceptowalna“. Była nieakceptowalna z dwóch powodów. Po pierwsze policja śmiała zaatakować słuszny protest patriotów, co samo w sobie jest skandalem. Po drugie, śmiała położyć na glebie i skuć kajdankami biedne dziewczę a przy okazji córkę partyjnej koleżanki i to nic, że owa córka to znana zadymiara w stanie recydywy niczym mamusia,  wyjątkowo tu akurat agresywna.

Mogę się przy okazji założyć, że policja „zachowała by się absolutnie adekwatnie“ gdyby role się odwróciły i na glebę byliby kładzeni „lewacy“ atakujący „postępowe siły narodu idące w marszu na rzecz pomyślności ojczyzny“. Zreszta nie tak dawno temu, kiedy pan Płaszczak i jego partyjna ferajna byli jeszcze w opozycji, głośno domagali się, by policja korzystała ze swoich uprawnień i stosowało adekwatnie ostre metody przeciwko „elementom wrogim i próbującym zakłócić powagę“ takich choćby Marszów Niepodległości. Ów Płaszczak pytał wówczas głośno: „Dlaczego policja cacka się z tym towarzystwem, dlaczego nie używa pałek i środków przymusu bezpośredniego. Pytam się, gdzie jest policja?“

Więc panie Płaszczak, oczekuję, że kiedy już pan przestanie być tym ministrem, a stanie się zwykłym obywatelem (jeszcze nie odsiadującym zasądzonego wyroku), to po oberwaniu adekwatnego wpierdolu na środku ulicy (a nie watpię, że taki wpierdol będzie panu chciał ktoś spuścić w uznaniu nieadekwatnych rządów), nie będzie się pan skarżył na bezczynność policji, która wszystko widziała, ale nie zareagowała, bo obwiała się użyć wobec napastników „nieadekwatnych metod“, które byłyby „nieakceptowalne”.