Niby Polak a Wolak

polak-160530-1000500

icon-ateizm-55Trzeba być jednak niezłym hipokrytą, żeby publicznie wypowiadać takie bzdury. Chodzi o biskupa Polaka, który wygłaszając homilię wspomniał o ludziach, którzy „choć ochrzczeni, żyją praktycznie tak, jakby Bóg nie istniał”. Zapomniał jednak o małym, ale jakże istotnym szczególe. Tak bowiem się składa, że nikt z tych ochrzczonych – a przynajmniej ja nie znam takiego przypadku – nie prosił się o to, by go chrzcić.

Zostali ochrzczeni, skażeni, ometkowani i na trwałe zepsuci, może nie wbrew własnej woli (bo jak się ma kilka miesięcy to własna wola jest pojęciem jednak bardzo abstrakcyjnym), ale z woli innych, którzy za nich zadecydowali. Nie mieli więc ani wyboru, ani tym bardziej wpływu na to, co z nimi ktoś inny wyczynia. To zreszta jest najsłabszą i najbardziej wątpliwą stroną całego owego ceremoniału. Bo cóż to za wierny i cóż to za wiara zaszczepiona siłą i bez jakiegokolwiek zgody zaszczepionego? Nic też dziwnego, że duża część owych „ochrzczonych“ nie dość, że później nie przyznaje się do takiej wiary, to na dodatek serdecznie ma to wszystko w dupie. Pomijając wieczne niesnaski w rodzinie i pretensje do rodziców, że w ten sposób spierdolili im życie i naznaczyli prawie że nieusuwalnym tatuażem.

» REKOMENDOWANE DZIŚ :: Gdy rozum się kończy zostają figurki

Teraz zaś, kiedy sami decydują o sobie, dochodzą do słusznego i jedynie możliwego wniosku, że ponieważ nie prosili o jakiekolwiek chrzciny, to nie czują żadnej potrzeby wyznawania i uznawania jakiegokolwiek boga. Żyją tak jakby bóg nie istniał, a nawet gdyby istniał, to i tak do niczego nie jest im potrzebny. I o to mi chodzi i na tym polega owa wyjątkowa hipokryzja pana Polaka, bo dobrze wie o co w tej zabawie chodzi a udaje idiotę i wygaduje głupoty.

To zreszta również szczyt hipokryzji kościoła, całej tej pokracznej instytucji, która powołuje się na ilość wiernych nie wspominając ani słowem, że chrzczone dzieci nic nie mają do powiedzenia. Że ze znaczącej części z nich są potem tacy wierni, jak koziej dupy trąba.

Do tej pory naiwnie uważałem całego tego Polaka za faceta raczej zdystansowanego wobec bezgranicznej głupoty swoich kumpli, ale się myliłem. To jeden z nich. Hipokryta tego samego sortu.