No Duda, no problem!

marsz-kod-160605-1100500

Prezydent Duda zamiast świętować z innymi prezydentami (miał kolejną szansę i kolejną zmarnował) pojechał do Włoch. Cel wizyty był na tyle nie jasny, iż w zasadzie należy przyjąć, że pojechał tam bez celu, żeby uciec i żeby z nudów zjeść pizze, oraz powłóczyć się po knajpach. To z pewnego punktu widzenia nawet rozsądne, bo tam przynajmniej nikt go nie zna a więc nikt nie rozpozna, a więc nikt bluzgiem nie rzuci gdyby co.

Pytany dlaczego uciekł z kraju i dlaczego nie będzie uczestniczył w Marszu Wolności odrzekł, że nie ma co świętować, bo to nie były żadne wolne wybory tylko kontrolowane i zmanipulowane.

Wedle prezydenta jedyne wolne wybory jakie w Polsce się odbyły, to te prezydenckie i parlamentarne z ubiegłego roku. A jak dobrze pójdzie, to teraz wolne będą też wszystkie kolejne wybory, w tym sensie, że wolno będzie głosować tylko na PiS. Tak jak kiedyś wolno było głosować tylko na PZPR.

Odnotować należy, że w tych Włoszech, a precyzyjniej mówiąc w Neapolu, poza wspomnianą i ulubioną pizzą, pan prezydent zainteresował się również pisarzem Herlingiem-Grudzińskim, nazywając go „wielką postacią“. To akurat prawda, była to wielka postać, ale też człowiek, który bardzo starannie dobierał sobie towarzystwo i nie zwykł spotykać się z pewnym typem ludzi, wręcz klinicznie ich nie znosił. Gdyby żył, to pan Duda raczej nie powinien się z nim spoufalać.

Jakiś przekaz pozytywny z całej tej historii? Pan prezydent wie kim był Herling Grudziński! Słyszał o kimś więcej, niż tylko o Kaczyńskim!

No, ale kit z tym. Niech sobie pan prezydent dalej uprawia bez przeszkód polityczną turystykę. Im go mniej w kraju, tym dla nas lepiej, chociaż nic głupiego nie podpisze. Ale nawet gdyby został w kraju i nawet gdyby – teoretycznie – zdobył się na odwagę, by przed tysiącami ludzi stanąć na Placu Bankowym, to… no właśnie, lajtowo powiedzmy, że nie było by to najlepsze miejsce dla pana prezydenta do spędzenia wolnego czasu w słoneczne, sobotnie popołudnie.

marsz-garstka-160605-700
na wczorajszym wyimaginowanym Marszu Wolności była dosłownie garstka jak widać ludzi a większość z nich to zwykli turyści

A w ogóle kochani moi, to jakiś marsz był…?

Czy ktoś z was widział jakiś marsz, czy ktoś nie daj boże był na jakimś marszu? Toż to bzdura!

Przyjmijmy roboczo dla lepszego samopoczucia pisowców, oraz wspomnianego tu pana prezydenta,  że nie było marszu, nikogo nie było i nikt nie maszerował. Była sobota, masa turystów korzystała po prostu ze słońca i wolnego czasu, na Marszałkowskiej wyjątkowo więc tłoczno było, ale wiedzmy, że to jest właśnie Marszałkowska, główna arteria stolicy, więc ludzie walą, toczą się i urok stolicy podziwiają.

Myślę sobie też, że PIS ma 100% poparcie, Andrzej Duda jest oceniany bardzo, bardzo pozytywnie przez przynajmniej 100% Polaków, a Jarosław Kaczyński jest darzony zaufaniem przez 112% ankietowanych. Szczerze mówiąc nie wiem skąd się wzięło te dodatkowe 12%, ale to pytanie do PiSu, bo oni ten sondaż przeprowadzali.

Warto też zainteresować się tezą wczorajszych Wiadomości, a nawet przyjąć tę tezę bezdyskusyjnie do… wiadomości, że żaden KOD nie istnieje!

To byt czysto medialny i wirtualny, nieudolnie wykreowany przez środowisko Gazety Wyborczej i okolic a finansowany przez Żyda Sorosa, który płaci wszystkim kasę. Pamiętajcie też, że jedna trzecia tych wyimaginowanych kodowców, to naiwny motłoch, kolejna jedna trzecia to pupilki i sieroty po dawnym systemie, a ostatnia jedna trzecia to agentura Brukseli, zazwyczaj geje i Żydzi, główni inspiratorzy tych nieistniejących marszów. I już.